O czym jest ten blog?

Notatki z życia codziennego żony i matki prowadzącej dom w wersji możliwie eko-naturalnie roślinnie. Nie stroniącej od trudnych pytań, ale szukającej sensu i piękna.

sobota, 30 kwietnia 2016

Trufle z dziką różą, bo desery mogą leczyć :-D

Gdy wirusy szaleją a wokół ludziska walczą z katarem za mało skutecznie, by na nas nie prychać i kichać, a my mamy dość aromatu czosnku z cebulką (nie wszyscy się nim upajają... ;-)), wróćmy do sposobów naszych przodków...


... do swojskiej czerwonej dzikiej róży, którą pod postacią zmielonego proszku można już nabyć w sklepach zielarskich. Jeśli byliście na tyle przewidujący, że uzbieraliście owoce róży i wysuszyliście, a przy tym macie super maszynę, która Wam je zmieli, zazdroszczę... nie jestem takim szczęściarzem... Proszek kupuję u ekologicznego producenta :-) Full antyoksydantów, witamina C (jeśli róża świeża i przechowywana w lodówce...) i flawonoidy na wypasie... Wspierająca bliskie międzyludzkie kontakty alternatywa dla czosnku i cebuli ;-) Jedynym problemem jest, że nikt nie mieli róży na drobniutki pył, ale zawsze są grubsze drobinki, które wpychają się pomiędzy nawet bardzo blisko siebie rosnące uzębienie... Brrrrr wyciągać coś tam wepchniętego... Jednak, gdy najpierw zmielimy różę razem z orzechami i dopiero potem dodamy owoce, dostaniemy trufle z drobinkami ledwo wyczuwalnymi, stanowiącymi raczej miły akcent i przyjemne urozmaicenie gładkiej masy :-D




TRUFLE Z DZIKĄ RÓŻĄ
10 sztuk

1 garść nerkowców
1 garść owoców goji
1 czubata łyżeczka proszku z owoców dzikiej róży
1 łyżeczka soku z cytryny
1/4 łyżeczki suszonego imbiru
szczypta chilli

Zmiksować nerkowce i różę na mączkę w malakserku
(małe naczynie jest doskonałe na małe porcje).
Dodać resztę składników i zmiksować.
Formować trufle wielkości wiśni. Jeść zaraz po przygotowaniu :-)



WERSJA II


19 sztuk
1/4 filiżanki nerkowców
1 czubata łyżeczka mielonej dzikiej róży
1/4 filiżanki wiórków kokosowych
5 suszonych moreli
2 kawałki suszonego mango
2 łyżki amarantusa ekspandowanego
szczypta soli

Zmiksować w małym malakserku nerkowce i różę do uzyskania proszku.
Dodać wiórki, pokrojone morele i mango oraz sól.
Zmiksować. Wmieszać amarantus.
Formować malutkie trufelki. Obtaczać w wiórkach kokosowych.
Przechowywać w lodówce (jeśli nie zjecie natychmiast...) ze względu na witaminę C w zmielonej róży!



Tradycyjne sposoby leczenia były zawsze ściśle połączone z lokalnymi ziołami, owocami, warzywami czy nasionami. I tak krwawnik nazywa się krwawnikiem, gdyż zauważono, że 
powstrzymuje krwawienia. Ślaz łagodził stany zapalne układu oddechowego. Gorczyca tłumiła bóle stawów. A król Hiskiasz wyzdrowiał, gdy położono na jego wrzód okład z...fig... Miłosierny Samarytanin rany krwawiącego człowieka opatrzył zalewając je winem i...oliwą... Wino było oczywiste (dezynfekcja alkoholem), ale oliwa??? Cóż, przyszedł czas, że sama spróbowałam tego sposobu, gdy zbyt powoli goił się przecięty palec. Zaczęłam go smarować oliwą. Założyłam, że Samarytanin nie miał do dyspozycji rafinerii olejów spożywczych i miał oliwę wyciskaną na zimno w domowej prasie, więc i ja taką zastosowałam (no, może prasa była jednak przemysłowa, ale oliwa extra virgin na zimno mechanicznie itd itp :-)). Ze zdumieniem obserwowałam, jak szybko palec wrócił do formy! Czasem warto poszukać zakopanej mądrości pod stertą naukowych wywodów, badań i farmakologicznych odkryć. Zdarzają się perełki... :-)

piątek, 29 kwietnia 2016

Trufelki obiadowe o dwu obliczach, łatwe i szybkie :-)

Dlaczego trufle mogą być tylko w wersji deserowej? Żyjemy w czasach łamania stereotypów także kulinarnych. Tu również jest coraz mniej "świętości". I tak klasyka zawsze staje na wysokości zadania a nowości...różnie ;-)
Pozwolę sobie zaproponować trufle jaglane w wersji obiadowo-kolacyjnej. Kilka składników a smak i "odżywczość" powinna zadowolić wszystkich, którzy lubią kuchnię lekką, zdrową i energetyzującą.


TRUFLE JAGLANE NA PRZYSTAWKĘ
35 sztuk

2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1 pęczek dorodnej zielonej pietruszki
10 suszonych pomidorów
2 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżka sosu sojowego Tamari
2 łyżki soku z cytryny

1 łyżka sezamu białego i czarnego do obtoczenia

Sezam podprażyć na suche patelni (nie przypalić! bo gorzknieje :-()
Pietruszkę dość drobno posiekać.
Pomidory pokroić w kosteczkę.
Czosnek zmiażdżyć lub drobniutko posiekać.
Wszystkie składniki wymieszać ręką w zwartą masę.
Toczyć kuleczki o objętości 1 łyżki stołowej.
Obtaczać w prażonym sezamie.
Podawać z ulubionym sosem (ja lubię same, ale z vinaigrette tradycyjnym lub pomarańczowym będą przyjemnie współgrać :-))

Jeżeli jednak chcemy zjeść je na ciepło, można bez obtaczania w sezamie, zalać w naczyniu żaroodpornym passatą pomidorową doprawioną przyprawą warzywną (ja używam ulubionego bulionu lubczykowego, mniam...) i zapiec 30 minut w temperaturze 180⁰C.




środa, 27 kwietnia 2016

Palona pieczeń "nawinie"

Przypaliło się co nieco w kuchni? Nie wiadomo, co zrobić z podwędzonymi uratowanymi resztkami? Na pewno NIE WYRZUCAĆ! To, co nie przypalone a jedynie ze specyficznym wędzonym aromatem połączyć z innymi resztkami :-) Wtedy wychodzą najsmaczniejsze wynalazki :-)
Dziki ryż lubi robić niespodzianki... już drugi raz mi się przypalił... Potem za mało wlałam wody do ulubionej fasolki adzuki a szybkowar szczelny, więc swądzik poczułam dopiero, gdy gar otwarłam... Fatalny dzień, bywa... Przecież nie wyrzucę wszystkiego. Czarne powędrowało do kosza prawie samodzielnie, ale reszta odmówiła pójścia w smętne czeluście... Zmęczona nieco i zdegustowana marnowaniem dobra spożywczego wyjęłam wszystko (z lodówki, nie z kosza...!), co mogło współgrać z podwędzonym ryżem i fasolką i tak powstała palona pieczeń. Wygląda adekwatnie do nazwy, smakuje zaskakująco dobrze i ma chrupiące wnętrze! A to dzięki dodatkowi surowej namoczonej gryce (zapomniałam o tej niebodze a miał być gofr...). Dla mnie to rewelacyjne odkrycie - bardzo lubię chrupać (jeśli jeszcze nie zauważyliście ;-)), więc będę namoczoną grykę dorzucać do innych pieczeni :-) Palić specjalnie ani ryżu ani tym bardziej fasolki nie zamierzam, ale spróbuję na pewno z normalnie ugotowanymi, dodam natomiast wędzonej papryki...;-)


PIECZEŃ PALONA
foremka 23 x 14 cm

350 g ugotowanej fasolki adzuki
1 1/2 szklanki ugotowanego dzikiego ryżu
15 cm pora
1 pęczek zielonej pietruszki
1/2 szklanki siemienia lnianego
1 szklanka namoczonej gryki niepalonej
2 łyżki płatków jaglanych (spoiwo)
2 łyżki przecieru pomidorowego
2 łyżeczki pieprzu ziołowego
4 łyżki sosu sojowego Tamari (bo bez pszenicy)
2 łyżki świeżego tymianku
1 łyżka kozieradki mielonej
3 łyżki tahini (w ramach testu ;-))
sól do smaku

Fasolkę zgnieść tłuczkiem.
Siemię zmielić i zalać gorącą wodą i mieszać, by uzyskać tyleż gustowny, co funkcjonalny glut ;-)
Por pokroić w kosteczkę.
Pietruszkę posiekać.
Wszystkie składniki wymieszać, włożyć do natłuszczonej lub silikonowej formy.
Piec 45 minut w temperaturze 170⁰C.



Intensywność smaku dorównuje wspomnieniom grilla ;-) Z surówkami świetne na obiad a na kanapce z wilgotnym ajwarem albo pesto pietruszkowym . Indeks glikemiczny zdecydowanie plasuje się w górnych strefach niskiego przedziału IG czyli bezpieczne dla diabetyków :-D

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Sałatka wiosenna ogrodnika

Sałatki wydają się najprostszą potrawą. W zasadzie można zmieszać cokolwiek i będzie o.k. Czasem wychodzi lepiej, czasem mniej lepiej. Wczoraj dostałam od rodziców świeżego brokuła i nie mogło być inaczej... Brokuł z sulforafanem potrafi uszczelniać barierę krew - mózg! Surowe buraczki natomiast mają w sobie ten rodzaj uroku, któremu trudno się oprzeć, gdy raz się spróbuje :-) Nasycony, piękny kolor aż wibruje w oczach, a świadomym konsumentom mózg szaleje z radości czekając na potężny zastrzyk witalności :-D Razem duet doskonały. Skutek: wielka micha sałatki teraz a odżywiony, szczęśliwy mózg za dwie godzinki! Proste, ale piękne.
Z delikatną różą z buraczka dla delikatnych pań i z solidną łychą dla prawdziwych mężczyzn... bez obaw - jest zdjęcie pod przepisem koedukacyjne jak należy! ;-)


MICHA OGRODNIKA
patrząc na różyczki, to i również ogrodniczki ;-)

1 brokuł
1 średni jędrny buraczek
1/2 żółtej papryki
1/2 szklanki drobnej fasolki (u mnie adzuki)
1 dymka
1 marchewka
klasyk sos vinaigrette

Brokuł podzielić na różyczki i zalać w misce wrzątkiem. Odstawić na kilka minut.
Marchewkę pokroić w słupki.
Połowę obrać cienko tak,by otrzymać wstążkę.Resztę buraczka i paprykę pokroić w kosteczkę.
Dymkę pokroić w plasterki.
Ze wstążki zrobić różyczkę, w środek włożyć kawałek kwiatu brokuła.
Wszystkie pozostałe składniki wymieszać, polać sosem.

Dla zainteresowanych doskonała klasyka do sałatek i surówek czyli

SOS VINAIGRETTE

1 ząbek czosnku
3 łyżki soku z cytryny
3 łyżki oliwy z oliwek
sól, pieprz ziołowy

Czosnek zmiażdżyć, dodać sól i rozetrzeć drewnianą łyżką w małej miseczce. Dodać pieprz ziołowy i sok z cytryny. Dokładnie wymieszać. Dodać oliwę i wymieszać.





sobota, 23 kwietnia 2016

Gryczane muffinki z białych warzyw

Ogarnęło mnie szaleństwo muffinkowe :-) Kombinacje się mnożą, pączkują, rodzą i...rozmnażają w każdy możliwy sposób. Będę systematycznie wrzucać kolejne odsłony J.P. Muffina. Zestaw smakowy z białych warzyw baaaardzo przypadł mi do gustu. Mocno selerowe z odrobiną pikanterii i słodyczy suszonych pomidorków. Pomimo braku dodatku oleju są wilgotne wewnątrz. Wystarczy dodać jędrne warzywa a pomidory namoczyć przed krojeniem :-) I nie polecam zamieniać świeżych drożdży na suche... Im zwyczajniej tym smaczniej :-)



GRYCZANE MUFFINY Z BIAŁYCH WARZYW
19 sztuk

60 g pora (ok.15 cm)
50 g selera naciowego (2 drobne gałązki)
70 g selera korzeniowego (...kawałek...;-)
3 suszone pomidory (nie w zalewie)
400 ml mleka sojowego
50 ml wody
1/4 łyżeczki mielonej kozieradki
1/4 łyżeczki nasion kolendry (roztarte w moździerzu)
2 łyżki grubo pokrojonej natki pietruszki
kilka gałązek młodego tymianku otarte
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki bulionu lubczykowego
1/4 łyżeczki chili w płatkach

2 szklanki mąki gryczanej
10 g drożdży świeżych (kawałek wielkości czereśni - tęsknota za latem nie mija ;-))
1/2 szklanki mielonego siemienia lnianego

Pomidory zalać ciepłą wodą i odstawić.
W 1/2 szklanki mleka sojowego rozpuścić drożdże, odstawić.
Por pokroić w półplasterki, seler naciowy w kosteczkę, pomidory w paseczki a korzeniowy zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
W misce wymieszać suche składniki, dodać warzywa, wymieszać.
Dodać rozpuszczone drożdże oraz resztę płynów i dokładnie wymieszać łyżką.
Do foremek na muffinki wkładać po jednej czubatej łyżce ciasta.
Odstawić do wyrośnięcia na 30 - 60 minut.
Piec w rozgrzanym piekarniku do 180⁰C około 35 minut (do suchego patyczka).
Odstawić do ostudzenia.

Z zupą kremem doskonałe!


Najsmaczniejsze są upieczone w silikonowych foremkach. Nie trzeba ich natłuszczać a mufiny mają pysznie chrupiącą skórkę. Chrupanie to pamiętanie :-D



Mięciutkie i delikatnie wilgotne w środku...i chili robi swoje ;-)


czwartek, 21 kwietnia 2016

Bułeczki gryczane z pokrzywą

Szalejąca urodzajem pokrzywa woła na mnie z ogródka prosząc o bycie użyteczną... Mnie prosić długo nie trzeba ;-) Dorzuciłam ją do ciasta muffinkowego. Nie przypadkiem, nie...  Kiedyś widziałam szalenie zielone babeczki ze szpinakiem.... Barwniki szpinaku i pokrzywy jednak okazały się zdecydowanie różne ;-) Nie szkodzi, przecież tu o smak i odżywianie "biega", więc "chlebowe" w kolorze, z warzywami i pestkami dyni, przypominają bardziej bułeczki :-D Dodatkowo doskonale wyglądają i smakują z domowym ajwarem, którego niewyczerpane zasoby spoczywają w mojej domowej piwniczce (jakoś latem nie umiem się powstrzymać i kupuję dziesiątki kilogramów pomidorów i papryki a potem przerabiam, przerabiam, przerabiam... :-D)
Pokrzywa daje ziołowy aromat, tymianek delikatną nutkę lasu a chili ... niespodziewane akcenty smakowe ;-)


BUŁECZKI GRYCZANE Z POKRZYWĄ
19 sztuk

1 ubita szklanka listków świeżej młodej pokrzywy
50 g selera naciowego (2 gałązki)
1/3 szklanki pestek dyni
1 1/2 szklanki mleka sojowego
1/2 szklanki wody
1/2 łyżeczki soli
kilka gałązek świeżego tymianku (u mnie cytrynowy)
1 łyżeczka bulionu lubczykowego
1/4 łyżeczki chili w płatkach

2 szklanki mąki gryczanej
2 łyżki mąki z ciecierzycy
10 g drożdży świeżych (kawałek wielkości czereśni - tęsknota za latem nie mija ;-))
1/2 szklanki mielonego siemienia lnianego

W 1/2 szklanki mleka sojowego rozpuścić drożdże i odstawić.
Pokroić seler naciowy w kosteczkę.
Resztę mleka i wodę zblendować z pokrzywą na gładko.
W misce wymieszać suche składniki, dodać seler naciowy i wymieszać.
Dodać rozpuszczone drożdże oraz zielony mix z blendera i dokładnie wymieszać łyżką.
Do foremek na muffinki wkładać po jednej czubatej łyżce ciasta.
Odstawić do wyrośnięcia na 30 - 60 minut.Piec w rozgrzanym piekarniku do 180⁰C około 35 minut (do suchego patyczka).




Ilekroć korzystam z lokalnych ziół, zadziwia mnie jeden drobiazg - wszystko w przyrodzie pomaga innym, służy innym, wspiera zdrowie albo harmonię. Nawet ślimaczki, które z upodobaniem zjadają młode roślinki... One przecież zjadają te, które są słabe i mogłyby się stać zarzewiem choroby dla innych. Bywa kłopotliwe, ale nauczyłam się już wzmacniać te roślinki, na których mi zależy a nadmiar ślimaków...? Zbieram do wiadra przed i po deszczu, wieczorem i wczesnym rankiem a potem robię sobie spacerek do pobliskiego lasu i tam wypuszczam na wolność ( na wszelki wypadek do lasu ZA torami, żeby nie chciały wracać ;-))
Podejście przyjazne ślimakom zadziwiająco się sprawdza i z największą satysfakcją przyglądam się tym "energicznym" stworzonkom zajadającym się ...podagrycznikiem zamiast mojej sałaty :-D


wtorek, 19 kwietnia 2016

Gryczane podpłomyki

Włosi mają swoją sztandarową pizzę a my swojskie podpłomyki. Kiedyś wypiekano je przy okazji chleba. W wielkim piecu chlebowym rozpalano drewno, gdy uzyskano odpowiednią temperaturę (test z wrzuceniem garści mąki był prekursorem termometru ;-)), wkładano chleby w formach albo na liściach kapusty czy też chrzanu. Chleb się piekł, piec stygł, chleb się dopiekał... Upieczony wyjmowano i studzono, ale w piecu było jeszcze całkiem cieplutko, więc pieczono w garnkach różne potrawy, czasem ciasta a z dzieży wyskrobywano resztki ciasta chlebowego i pieczono na reszcie ciepła podpłomyki. Pracowite ale i piękne czasy...

Dzisiaj mamy piekarniki o mniejszej pojemności cieplnej, więc i szybciej stygną, ale i szybciej się rozgrzewają :-) Termometry pozwalają nie śmiecić wewnątrz :-D Droga do podpłomyków o każdej porze stanęła otworem :-D


CHRUPKIE PODPŁOMYKI GRYCZANE

160 g mąki gryczanej
40 g siemienia lnianego
2 spore szczypty soli
200 ml gorącej wody

Siemię lniane zmielić.
Mąkę wymieszać z siemieniem i solą, zalać wodą i energicznie wymieszać widelcem.
Odstawić na pół godziny.
W misce wyrobić "wypoczęte" ciasto na elastyczną masę.
Na silikonowej stolnicy rozwałkować, ewentualnie delikatnie spryskując ciasto oliwą.
(Jeśli mam resztki pieczarek, wysypuję na podpłomyk.)
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.
Włożyć na blachę silikonową matę z ciastem i piec 35 minut.

Uwielbiam z pesto pietruszkowym i tartymi surowymi buraczkami.
Posypuję szczypiorkiem albo (jak ostatnio) czosnkiem niedźwiedzim, jeśli jest akurat sezon :-)




Jeśli jest upalne lato, jak to bywa w krajach wschodu, takie podpłomyki można piec bezpośrednio na rozgrzanych w ognisku kamieniach. Jeśli macie chorwacką pekę, upieczecie nawet podpłomyk na zakwasie albo chleb typu ciabatta :-) W zeszłym roku dostałam takie potężne naczynie i tego lata na pewno wypróbuję :-D





niedziela, 17 kwietnia 2016

Wiosenny serek słonecznikowy z pokrzywą

Słonecznik jest ziarenkiem niezwykle tanim i łatwo dostępnym w naszych okolicach. Stąd i najchętniej przygotowuję z niego różnego rodzaju pasty, pasztety, śmietanki, majonezy a nawet desery. Właściwie, gdy go namaczam to robię już odruchowo w sporych ilościach ;-)
Tym razem zapragnęłam serka wiosennego z pokrzywą - tyle jej rośnie dookoła a cudowne wartości się w niej mnożą każdej chwili... Aż żal zostawiać, żeby tylko dorosła na...jakby to ująć, by do bloga o jedzeniu pasowało...!jedzenie dla roślinek! ;-)Tak, tak, nie mylicie się, ...zasilam roślinki naturalnie, swojsko, takie zasilanie jest geeenialnie skuteczne! Jeśli dodam do tego efektywne mikroorganizmy, to nawet zapach da się wytrzymać ;-))
Tym razem pod ręką znalazła się świeżutka, pięknie zielona dymka, no i namoczony słonecznik :-) Tak urodził się wiosenny serek z pokrzywą :-D




WIOSENNY SEREK SŁONECZNIKOWY Z POKRZYWĄ

1 szklanka namoczonego słonecznika
2 łyżki soku z cytryny (ok. 1/2 cytryny) i miąższ
½ łyżki płatków drożdżowych
½ łyżeczki soli
½ szklanki płynu (mleko sojowe lub woda lub mieszanka mleka i wody)
1/2 szklanki młodych listków pokrzywy
1 cebula dymka
1 łyżeczka mielonych nasion gorczycy (najlepiej świeżo ;-))


W blenderze kielichowym zmiksować słonecznik, płyny, płatki drożdżowe, gorczycę, sól i pieprz. Dodać umyte i odsączone listki pokrzywy i ponownie zmiksować.
Dodać posiekaną dymkę i wymieszać.
Jeśli jeszcze mam jędrną piękną rzodkiewkę, też dorzucam pokrojoną w kosteczkę, bo chrupanie to pamiętanie :-) 
Podawać do pieczywa lub jako farsz do naleśników.



Dr Sandrine Thuret z Neural Stem Cell Research King’s College w Londynie w swoim wystąpieniu w ramach telewizji edukacyjnej TED przedstawiła fascynujące wyniki badań nad neurogenezą komórek nerwowych w hipokampie - części mózgu odpowiedzialnego za pamięć. Okazało się, że jedzenie twardszego pokarmu wymagającego pewnego wysiłku przy jego gryzieniu intensyfikuje powstawanie nowych komórek pomagając nie tylko zachować pamięć, ale i ją poprawiać! Odwrotnie jest w przypadku pokarmów mięciutkich, rozpływających się w ustach...Tak oto:
Chrupanie to pamiętanie! :-D



czwartek, 14 kwietnia 2016

Chleb orkiszowy na zaczynie drożdżowym...

Uwielbiam zapach chleba rozchodzący się po całym domu... Uwielbiam chrupiącą skórkę, która pęka pod naciskiem noża odsłaniając mięciutkie wnętrze świeżego bochna... Lekko orzechowy w smaku z dziurami wewnątrz, na którym mieści się ogrom pysznej omasty z potężną dawką zdrowia... Człowiekowi od razu dzióbek się śmieje :-D
Uwielbiam też próbować nowych, wygodniejszych metod pieczenia, bo nie zawsze mam czas, żeby pielęgnować wyrastające ciasto. Czasem zwyczajnie potrzebuję chleba "na jutro" a czasu nie mam nawet "na dzisiaj" ;-) Wtedy z pomocą przychodzi niezawodny mistrz piekarnictwa, odkrywczy Mr. Bertinet ze swoją książką :-)


Przepis oryginalnie pod nazwą ciabatta przerobiłam na pełnoziarnisty z razowej orkiszowej mąki chleb z gara. Wychodzi niezawodnie. Wyszedł nawet w czasie warsztatów! Ważne jedynie jest posiadanie garnka żeliwnego, mąki orkiszowej typ 2000 czyli razowej, odrobiny drożdży, soli, miski i folii do żywności. No i bez piekarnika się nie obejdzie, choć w czasie warsztatów piekliśmy wprost w suchym prodiżu :-)


 CHLEB ORKISZOWY RAZOWY Z GARA

zaczyn tzw. biga
350 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
180 ml wody
1/2 łyżeczki drożdży świeżych

ciasto chlebowe
450 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
10 g drożdży świeżych
400 ml wody
30 ml oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli morskiej

W miseczce połączyć składniki na zaczyn „biga” do uzyskania zwartej konsystencji. 
Przykryć folią spożywczą i odstawić na 10-24 godz.

Do dużej miski włożyć składniki na ciasto oraz całość „biga”. 
Wyrobić na zwartą masę. W zależności od mąki może być potrzeba dodania kilku łyżek wody, by ciasto było dość miękkie, ale zwarte. Można ugniatać tradycyjnie ręcznie lub użyć miksera z hakiem do ciężkich ciast bądź zastosować metodę wyrabiania ciasta chlebowego metodą Bertineta.
Dla ciekawych podaję link do filmiku bardzo jasne czynności, nie trzeba koniecznie rozumieć języka :-D). 
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.
Do zimnego piekarnika włożyć garnek żeliwny z pokrywą i rozgrzewać go w temperaturze 250⁰C przez 30 minut.
Wyjąć garnek (uwaga! jest bardzo gorący!), przełożyć do niego ciasto chlebowe, zamknąć pokrywą i piec chleb w temperaturze 220 ⁰C ok. 35 minut.
Zdjąć pokrywę i zrumienić skórkę piekąc jeszcze 10 minut.
Wyjąć na kratkę i ostudzić...
Wytrzymać do wystudzenia, choć na warsztatach zjedliśmy gorący ;-)

Pasztet ze skiełkowanego słonecznika - bo o nim zapomniałam a on wypuścił...kiełki ;-)

Słonecznik - wspaniałe chrupiące nasionka - używam na okrągło. Aby wykorzystać wszystkie jego przyjazne właściwości, dzień wcześniej zalewam przegotowaną wodą i odstawiam do namoczenia. Zdarza się, że zalewam je już błąkając się w sennym letargu... I tak się zdarzyło, że rano znalazłam namoczony słonecznik w ilości daleko przewyższającej zapotrzebowanie... Rano było wieeeelkie Ups...;-) Wykorzystałam część na serek z pokrzywą i na pastę z czosnkiem niedźwiedzim (takie ziołowe coś mnie naszło) a pozostałą resztę odstawiłam z nadzieją na natchnienie kulinarne ;-) Nawet jeśli natchnienie przyszło, to go w szalonym pospiechu nie zauważyłam. Natomiast pesteczki po Bożemu uruchomiły procesy kiełkowania i dwa dni później na sicie znalazłam piękne kiełki :-) Tego zmarnować nie wolno!!! W słoneczniku witaminy przy kiełkowaniu się namnażają jak szalone, biodostępność białka, tłuszczu i minerałów rośnie. Zwykły słonecznik staje się bombą odżywczą!
Z głębin lodówkowych wydobyłam ugotowaną czerwoną fasolę (została po najpyszniejszych ciasteczkach fasolowych ), kilka zapomnianych szparagów i jest: Wilgotny a bez dodanego oleju, bezglutenowy, bo z dodatkiem mąki gryczanej, smaczny na ciepło, a na zimno jeszcze lepszy Jegomość Pasztet...


PASZTET ZE SKIEŁKOWANEGO SŁONECZNIKA bezglutenowy
foremka 24x10 cm

3 ½ szklanki skiełkowanego słonecznika (może być tylko namoczony)
2 szklanki ugotowanej czerwonej fasoli z wodą
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki soli (fasola nie była solona w czasie gotowania)
1 łyżeczka mielonej kozieradki
2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka sosu sojowego Tamari
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
3 łyżki mąki gryczanej + 2 łyżki do foremki 
kilka szparagów

Wszystkie składniki poza mąką zmiksować w malakserze, dodać mąkę i dokładnie wymieszać. Foremkę wysmarować oliwą, wysypać mąką lub otrębami, wyłożyć pasztet.
Szparagi umyć, odłamać twarde końcówki (te obrać i użyć do zupy lub sosu). 
Na wierzch wcisnąć kilka pędów szparagów, spryskać wierzch oliwą. 
Foremkę przykryć folią aluminiową i piec 1 godzinę w temperaturze 180⁰C.
W plastry kroić po wystudzeniu.




Ze szparagów trzeba korzystać, póki są dostępne. Najlepsze jeszcze przed nami :-) Amatorzy gofrów mogą je upiec również z dodatkiem tych dumnych szczuplutkich warzyw. Sama przygotowuję je w wersji bezglutenowej gryczano - ciecierzycowej :-) przepis jest tutaj .




Gofry wegańskie bez pszenicy i spulchniaczy - wakacyjnie :-)

Zimna, deszczowa pogoda kieruje myśli ku wakacjom, bo w naszym klimacie tylko wtedy bywa beztrosko, ciepło (choć już coraz częściej bywa cieplutko w dziwnych porach roku...) a skojarzenia wdzierające się do umysłu to morze, plaża, spacery i gofry, Gofry, GOFRY! Chrupiące, cieplutkie,żółciutkie z owocami... Nie oparłam się pokusie kupienia gofrownicy na gofry belgijskie, choć powinnam zdecydowanie zmierzać w stronę wersji cieniutkiej zamiast wypasionej... niestety, wszystkie gofrownice na cieniutkie gofry są teflonowe (obojętnie pod jaką nazwą teraz się teflon ukrywa...) albo ceramiczne, które wymagają jednak natłuszczania albo tłustszego ciasta. Ograniczam dodawanie tłuszczu, szczególnie przy obróbce w wysokiej temperaturze, więc szukając żeliwnych wersji z ceramiczną warstwą, dotarłam jedynie do gofrownicy do gofrów belgijskich. I tak zalewam rodzinkę co jakiś czas falą wielkich grubych gofrów :-0 Nie narzekają, raczej proszą o więcej, więc zapisuję dla Was przepis na wegańskie gofry bez pszenicy, bez spulchniaczy, żółciutkie i chrupiące. Są zdecydowanie suchsze niż tradycyjne, więc z wdzięcznością przyjmują wszelkie wilgotne dodatki: pasty, musy, kremy i cokolwiek nawinie się pod dłoń kucharską ;-) Jeden wystarczy, by się nasycić, ale jeszcze nikomu nie udało się na jednym poprzestać... Ważne jest tylko, by gofrownica była dość wysokiej mocy. Moja ma 2000 W, ale sprawdzają się dobrze od 1200 W. Słabsze nie dopieką dobrze gofra wewnątrz.




GOFRY WEGAŃSKIE
10 sztuk 16 x 10cm

1 1/2 szklanki mąki z ciecierzycy
1 szklanka wody

1 szklanka wody
1 szklanka mąki z niepalonej gryki
1/2 łyżeczki soli

Wymieszać pierwsze dwa składniki.
Odstawić na 15 min do ... kilku godzin :-)



Tak pięknie "wybąbelkuje" po kilku godzinach :-D
Dodać 1/2 szklanki wody oraz mąkę gryczaną z solą i bardzo dokładnie wymieszać. Ciasto powinno być dość gęste.
Rozgrzać gofrownicę, spryskać olejem lub bardzo oszczędnie posmarować olejem za pomocą silikonowego pędzelka. 
Wlać porcję ciasta na dolną część, rozprowadzić równomiernie, zamknąć i piec 8 minut w temperaturze 200 stopni C. 
Nie dajcie się skusić na wyższe temperatury, bo przypalą się na wierzchu a w środku będą surowe
Wyciągnąć i jeść lub odstawić na kratkę do wystudzenia, aby nie zawilgotniały.
W miarę pieczenia dodawać po trochu pozostałe 1/2 szklanki wody, gdyż ciasto gęstnieje...



Mąka z ciecierzycy gwarantuje wyrośnięcie ciasta w czasie pieczenia, co można poznać na zdjęciu po otworkach w upieczonym gofrze.

Widać piękny żółty kolor :-)





Zapas gofrów zamiast chleba na 5 dni dla córci wyjeżdżającej z domu... Wystarczyło! Naprawdę można się najeść. W wersji nie tylko na słodko, ale i na wytrawnie :-)


A sycące jak ciecierzyca... ha! :-)))



W czasie samego pieczenia kombinuję z różnymi dodatkami. Tzn.:
wylewam ciasto do gofrownicy i posypuję warzywami.
Próbowałam ze szparagami - fajnie się upiekły i dobrze smakowały z pastą pomidorowo - paprykową łagodną
(patrz zdjęcie wyżej choć bez pasty ;-)).

Następna wersja była posypana plasterkami cebuli i kminkiem - cebula trochę się przypiekła, ale gofr był bardzo dobry :-)
(patrz obok ;-)).

Gdy startuje sezon szparagowy, to jednak stawiam na szparagi... Cebulą rozkoszować się mogę przez całą resztę roku :-D




wtorek, 12 kwietnia 2016

Powidła zrobione nożem i widelcem

Mieliśmy wielką przyjemność gościć przez krótką chwilę człowieka z innego kontynentu i miałam, jako gospodyni, kłopot z ustaleniem menu śniadaniowego i kolacyjnego tak, by dania na pewno zasmakowały... Rzadko wyjeżdżam daleko od domu i nie znam smaków z innych krajów. Postawiłam na polską swojską klasykę czyli pastę z korzeni , powidła śliwkowe, pastę ze słonecznika wraz ze swojskim chlebem razowym na zakwasie przygotowanym z mąki żytniej razowej  (polski chleb nie ma sobie równych na całym świecie!) a na obiad pizza warzywna na zakwasowym gryczanym spodzie i naleśniki faszerowane gęstym sosem z pomidorów i jarmużu z tofu. Jako deser podałam torcik kokosowo - owocowy . Gościowi bardzo smakowało, więc będę dorzucać kolejne przepisy a zacznę od najszybszych powideł śliwkowych.



POWIDŁA ŚLIWKOWE EKSPRESOWE

dowolna ilość suszonych śliwek
woda

Śliwki dokładnie umyć w ciepłej wodzie. Zalać gorącą wodą i odstawić na kilka godzin. Napęczniałe zmiksować wraz z wodą w malakserze na grudkowatą masę (można także na masę puszystą przy użyciu blendera). 

Można je wykonać też "w terenie" przy użyciu NOŻA I WIDELCA :-)
Śliwki opłukać w gorącej wodzie. Odsączyć i drobniutko posiekać. Zalać gorącą wodą i odstawić na kilka godzin. Nie odciskając rozgnieść śliwki widelcem, ewentualnie (wersja rustykalna) rozetrzeć w makutrze lub misce drewnianą łyżką.




Wiele lat blendowałam powidła na mus, ale pewnego dnia zostałam postawiona przed wyzwaniem przerobienia kilku przepisów na wersje bezsprzętowe dla osób starszych, którzy mają kuchnie wyposażone w latach 70-tych... Spróbowałam zrobić powidła przy użyciu noża i widelca... Smakowały LEPIEJ niż zblendowane! Od tej pory miksuje w malakserze, by zostały kawałeczki śliwek. Dzięki nim powidła mają więcej smaku. Są wspaniałe do pieczywa, przekładania pierników czy po prostu smarowania kruchych ciasteczek , aby były podwójnie śliwkowe:-)



Zainwestowałam czas w bezinteresowną pomoc tym, którym w życiu ułożyło się nieco trudniej niż większości z nas a dostałam radość z pomagania i... smaczniejszą wersję powideł i tak po raz ...n-ty przekonałam się o prawdziwości słów rodem z ewangelii Łukasza 6:38 "Dawajcie, a będzie wam dane(...)" Ewangelia jest nie tylko dobrą, ale i piękną nowiną :-)

niedziela, 10 kwietnia 2016

Zielone koktajle na oporną wiosnę

Co może najskuteczniej rozświetlić dzień ( w sensie kulinarnym oczywiście... ;-))?
Cukier w jakiejkolwiek postaci - ale za chwilę przychodzi cukrowy dołek - więc działa na bardzo krótko :-(
Czekolada - owszem, pobudza serduszko, ale i nadnercza, trzustkę itd, co na dłuższą metę bywa...hm... trudne do rozświetlenia czymkolwiek - więc ilekolwiek zjesz, zawsze za mało... :-(
Zielony szejk - rewelacja BEZ żadnego "ale" ;-) - działa szybko, daje zastrzyk energii na długo i wzmacnia cały organizm BEZ efektów ubocznych :-)





KOKTAJL POTRÓJNIE ZIELONY ;-) 
3 szklanki

3 garście świeżego szpinaku
1 gałązka selera naciowego
1 spore mięsiste jabłko (niezielone ;-))
2 kiwi
2 łyżki soku z cytryny

Do kielicha blendera włożyć pokrojone jabłko (z pestkami i skórką), kiwi (bez skórki ;-)),  seler naciowy obrany z grubych włókien a na końcu szpinak. 
Dodać sok z cytryny i 1/2 szklanki wody. 
Zmiksować do aksamitnej konsystencji. 
Ewentualnie dodać wody, jeśli wolicie bardziej płynne koktajle, dosłodzić (np. kawałkiem banana), jeśli wolicie słodsze...
Ja posypuję dodatkowo pestkami słonecznika albo dyni :-)




piątek, 8 kwietnia 2016

Cieciorkowe burgery z Poznania

Będąc gościem przyjaciółki w Poznaniu mogłam podglądnąć jej zorganizowanie i przedsiębiorczość kulinarną. W dzień wypełniony po brzegi zrobiła w kilka chwil burgery z ciecierzycy! Niemożliwe? A jednak!
Sekret tkwi w gotowaniu większej ilości ciecierzycy w wolnym czasie i zamrażaniu w małych porcjach, by w dzień "bardzo zajęty" rankiem wyciągnąć z zamrażalnika jedną z nich, po kilku godzinach rozmrożoną już ciecierzycę zmiksować, wrzucić do piekarnika i po 30 minutach podać na stół pachnące, świeżutkie, cieplutkie burgery. Składników kilka, pracy niewiele i obiad w wersji ekspres wjeżdża na stół :-)
Ja sprawę sobie dodatkowo ułatwiłam i masę burgerową zrobiłam dość lekką. Nie musiałam więc formować burgerów w rękach, ale łychą pacałam na blachę ;-)



BURGERY Z CIECIERZYCY
11 sztuk

1/2 kg ugotowanej ciecierzycy (nie płukanej z resztkami wody z gotowania :-))
1 cebula
1 spory ząbek czosnku
2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego
1/2 łyżeczki czarnuszki
2 łyżki mąki gryczanej
2 łyżki posiekanej zielonej pietruszki
1/2 - 1 łyżeczki soli

Cebulę i czosnek posiekać w malakserze.
Dorzucić ciecierzycę, czarnuszkę, siemię i 1/2 łyżeczki soli. 
Zmiksować na dość gładką masę.
Spróbować i ewentualnie dosolić.
Do masy dodać pietruszkę i mąkę, wymieszać. Odstawić na 5 - 30 minut.
W tym czasie rozgrzać piekarnik do 200 stopni C, blachę wyłożyć papierem do pieczenia, przygotować surówkę :-)
Na blachę wykładać masę po jednej czubatej łyżce.
Delikatnie spłaszczyć grzbietem łyżki.
Piec 30 minut.
Ewentualnie po 20 minutach obrócić i dopiec 10 minut.



Te burgery lubię jeść z dużą ilością sałaty, plasterkami surowego buraczka i majonezem jaglanym z koperkiem :-) a zamiast buły dwie pajdy gryczanego chleba na zakwasie.
Mniaaam :-D



środa, 6 kwietnia 2016

Kolorowa sałatka ze szpinakiem z wodą z ogórków kiszonych

Dwadzieścia lat temu wegetarianizm był dziwactwem a ja...dziwakiem ;-)
Dzisiaj wegetarianizm jest oficjalnie uznanym sposobem żywienia nie tylko dorosłych, ale i dzieci! Wegetarian i wegan jest coraz więcej a dziwactwem jest... witarianizm... Tolerancja i świadomość rośnie. Potrzebą stały się kulinarne warsztaty ogólnie dostępne, nie jedynie z super-mega-bloggerami, ale zwykłymi, swojskimi jak "swojsko z fasolką" ;-)  Tak więc we Wrocławiu miałam przyjemność spotkać się z grupą bardzo miłych uczestników oraz organizatorką Lidzią - kobietą o niespożytej energii i pomysłach wybiegających czasem daleeekooo w przyszłość... Od niej właśnie przyjęłam ciekawy sposób na sos do sałatki. Domowy, beztłuszczowy, probiotyczny. Wypróbowałam go dzisiaj w sałatce z resztką szpinaku, która została po koktajlu ("resztka" to eufemizm w tym wypadku, po prostu drugie pół opakowania ;-))


SAŁATKA ZE SZPINAKIEM
4 spore porcje

1 szklanka ugotowanego ryżu brązowego
1 szklanka ugotowanej soczewicy Beluga
3 cebulki dymki ze szczypiorem
10 pomidorów suszonych
2 garście szpinaku świeżego
10 łyżek wody z domowych kiszonych ogórków
3/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/3 łyżeczki mielonej kozieradki

Szpinak umyć i pokroić w grube paski lub zostawić w całości (jeśli jest drobny).
Pomidory odsączyć z zalewy i pokroić w paseczki.
Cebulkę ze szczypiorem pokroić w grube krążki.
W misce ułożyć szpinak, potem warstwę ryżu, soczewicy, znów ryżu i soczewicy. posypać pomidorami, delikatnie wmieszać je w sałatkę i posypać cebulką. 
Wodę  ogórków wymieszać z pieprzem ziołowym i kozieradką.
Polać sałatkę. Odstawić na pół godziny, by smaki się połączyły.