Przejdź do głównej zawartości

Posty

...ff... jak paluchy z makiem

Wakacje nad morzem były naszą rodzinną coroczną tradycją. Dzisiaj prawdopodobnie zapytalibyście: Nad jakim morzem? Jednak 20 lat temu nawet do głowy nie przyszłoby mi, że mogę spędzić wakacje nad morzem innym niż Bałtyk... od jego południowej strony ma się rozumieć... A jeśli wakacje, morze i luzik, to i smakołyki typowe dla polskich nadmorskich terenów... w naszym przypadku wegetariańskie smakołyki... Były to gofry z bitą śmietaną i owocami, później racuchy z jagodami, by po rezygnacji z cukru i nabiału przeobrazić się w paluchy z makiem! Naprawdę zaliczaliśmy je do smakołyków wakacyjnych! Dzieciaki uwielbiały poranne wędrówki do piekarni, by zdobyć świeżutkie, pachnące, mięciutkie pieczywo pszenne zwinięte w formę warkoczy obficie posypane makiem. Z upływem czasu związanym ze zmianą celów wakacyjnych wyjazdów, zapomniałam o paluchach zupełnie, aż do dnia, gdy poprosiwszy córcię o degustację nowego wypieku z gofrownicy usłyszałam: Pyszne! Zupełnie jak paluchy nad morzem!... Buuuu...…
Najnowsze posty

Surowe spaghetti z buraka z karmelizowanymi pieczarkami i tofu

Młode, letnie warzywa są tak soczyste i smaczne, że gotowania ich unikam. Młode buraczki są słodziutkie i nie mają jeszcze intensywnego smaku ziemi, który charakteryzuje ich jesienne krewniaki. Uwielbiam więc młode buraczki zespiralizować na spaghetti, dodać kilka składników i rozkoszować się daniem niezrównanym. Dla mnie cudo!

RAW SPAGHETTI Z BURACZKÓW z karmelizowanymi pieczarkami 1 słuszna porcja
2 młode buraczki 250 g malutkich pieczarek 2 szalotki ½ czerwonej papryki 1 spory ząbek młodego czosnku ⅓ kostki tofu z bazylią (używam z Lidla) 1 łyżka sosu sojowego Tamari (bezglutenowego) sól, pieprz ziołowy odrobina oliwy z oliwek
Pieczarki oczyścić przekroić na pół (większe na ćwiartki). Szalotki pokroić w piórka. Paprykę pokroić w paseczki. Czosnek grubo posiekać. Na patelni o grubym dnie rozsmarować odrobinę oliwy z oliwek, podgrzać i podsmażyć szalotki przez 1 minutę często mieszając. Dodać paprykę i mieszając podsmażyć kolejne pół minuty. Dodać pieczarki, jeśli przywarło coś do dn…

Ukochany agrest zatrzymany w dżemie na jesienne szarugi

Czy pisałam już, że kocham agrest? To miłość absolutnie konsumpcyjna... :-) Trudno o inną w wypadku owoców. Ale za to głęboka i wierna, bo dojrzewała wraz ze mną od młodości, aż po dzień dzisiejszy. Kiedyś lubiłam głównie agrestowe kompoty. Mogłam pić (właściwie jeść) je codziennie. Ustępowały mu pola nawet truskawkowe i wiśniowe. Może dlatego, że owoce agrestu zachowują sporo swojego smaku nawet po wielomiesięcznym przechowywaniu... a może dlatego, że są w tej wersji po prostu bardzo, bardzo smaczne? Agrest staje się lekko kwaskowy, z odrobiną słodyczy (zazwyczaj dodanej... cóż...) i delikatnym meszkiem, który w słoiku mięknie i aksamitnieje... Dzisiaj w mojej piwnicy w cenie są miejsca na regale z przetworami, więc kompoty ustąpiły pola dżemom. Ta ekonomia dotknęła nawet ulubionego agrestu... Do tej pory najlepszy był zwyczajny, prosty, czysty agrestowy. On smakował mi najbardziej. Tym razem jednak coś mi podpowiedziało, żebym spróbowała z... selerem naciowym. Dodałam go hojną ręką…

Pasztet warzywny czyli klasyk oszczędnościowy

Przygotowując którąśtam z kolei degustację już nie odliczam dokładnie ilości warzyw, jakie mam obrać, zetrzeć, pokroić. Biorę to, co kupiłam, obieram i wrzucam do szatkownicy część, jaka wydaje mi się odpowiednia. Na oko, rzecz jasna. Zdarza się, że coś mi w miskach potem zostaje niewykorzystane. Zamawiający płacą za te produkty, więc czuję się zobowiązana je wykorzystać do cna. Jeśli zostają resztki, łączę je, doprawiam i zależnie od postaci, smaku i konsystencji uzyskanej mieszanki: mielę, miksuję lub tylko ładuję do foremki i czekam z zainteresowaniem na efekt końcowy miksomaczów przez ambitnych ludzi nazywanych nową potrawą. Tak powstał prosty ale smaczny i wilgotny pasztet warzywny. Nie twierdzę, że to nowe danie, ponieważ na ostatnim klubie zdrowia koleżanka przygotowała... pasztet warzywny ze składników prawie takich samych. Nic innego, jak braterstwo dusz 😄

PASZTET WARZYWNY keksówka 27 x 10 cm
1 marchewka 1 pietruszka 1 mały seler 1 średni por 1½ szklanki orzechów włoskich 1¼…

Pitna czekolada BEZ kakao, mleka i cukru czyli skąd pitny karob???

Nie, nie zamierzam opisywać historii używania strąków karobu, później mąki z nich otrzymywanej, do przeróżnych celów. Chociaż to jest barwna historia i prawdopodobnie zaskoczyłaby Was tak, jak zaskoczyła mnie. Dość wspomnieć, że armia cesarstwa rzymskiego (w czasach jego rozkwitu, sic!) na wyprawy wojenne zabierała odpowiedni zapas karobu wraz z fasolą i zbożem jako artykuły pierwszej potrzeby. Na własny użytek zaznajomiłam się z brązowymi strąkami chcąc uniknąć kakaowej kofeiny i teobrominy, od których byłam chyba uzależniona, bo pierwsze próby odstawienia okazały się nieprzyjemnie bolesne a zdrowie jednak uplasowało się na mojej hierarchii wartości wyżej niż krótkie chwile czekoladowej przyjemności. Ukryte zaś w surowym kakao antyoksydanty postanowiłam zastąpić tabunami ich owocowych i warzywnych krewniaków. Wszędzie w świecie roślin jest ich taka obfitość, że brak kilku z kakao i herbaty to żaden brak. Tak więc rozsmakowywałam się powoli w karobie (nie była to miłość od pierwszego…

Kruche jabłkowe krakersy raw

Nasza rodzina funkcjonuje nieco spontanicznie. Na wakacje wyjeżdżamy korzystając z last minute, co oznacza, że do ostatniej chwili nie wiemy, gdzie i kiedy dokładnie wyjedziemy. Domowe remonty, malowania, nie spędzają nam snu z powiek, bo robimy je, gdy do nich dojrzejemy, natkniemy się na pomysł godny wymaganego czasu albo nas ktoś/coś zainspiruje. Na co dzień najbardziej ową spontaniczność widać na przykładzie... zakupów... Otóż, robi je każdy z nas... kiedy akurat zobaczy coś ciekawego, smacznego, dorodnego czy okazyjnego, albo ja, gdy mówimy o produktach podstawowych, bazie naszej codziennej diety. A że oba te obszary w mniejszym lub większym stopniu się pokrywają w sposób nieprzewidywalny dla zwykłego śmiertelnika, w domu pojawiają się zapasy giganty. Ostatnio pojawiło się w domu około 10 kilogramów jabłek... Nie, nie planowaliśmy diety jabłkowej, ani hurtowej produkcji octu jabłkowego (używamy go tylko do celów higieniczno-medycznych). Nawet nie mieliśmy w perspektywie przyjęci…

Pieczony młody czosnek z rozmarynem

Będąc na wakacjach we Francji i nie znając lokalnych obyczajów zbyt dobrze, trudno było nam odnaleźć poranne targowiska zanim warzywne stragany opustoszały. Przyzwyczajeni do polskich realiów wstawaliśmy PO świcie, a świt we wrześniowej Francji jest około ósmej. Jeszcze poranna toaleta, śniadanko, chwila ciszy i rozkoszy płynącej z pięknego otoczenia kosztowały nas oglądanie składania pustych koszów i skrzynek miejscowych rolników. A że jeść trzeba i się chce, zmuszeni byliśmy czasem zakupy czynić w dużych i małych sieciówkach. Najbardziej pamiętam uderzający zapach melonów od samego wejścia i towarzyszyło nam aż do wyjścia... a że ja melonów nie lubię... kilka razy zdołałam nawet zwlec się z łóżka PRZED świtem, by zaopatrzyć się w warzywa i owoce na targowisku unikając przebywania z wielkimi skrzyniami melonów w jednym zamkniętym (to nic, że wielkim; zapach dojrzałych melonów jest oszałamiający!) pomieszczeniu. Ufff... Gdy wczoraj przechodziłam w naszym polskim i moim ulubionym Lidlu…