Przejdź do głównej zawartości

Posty

ulubione, aktualne

Chleb codzienny ze słonecznikiem

Najnowsze posty

Chleb karobowy z fonio na zakwasie

Bywają takie chleby, które je się jak deser. Nie, żeby takie słodkie, ale jakoś smakują tak... deserowo. Wtedy zupełnie nie pasują do wytrawnych past czy dodatków. Wołają o dżem, miodek, masełko orzechowe z plastrami mango,... Chleb karobowy na zakwasie właśnie tak sobie pomrukuje. Nie, nie woła a pomrukuje właśnie, bo pasuje nawet do części zupełnie wytrawnych dodatków. Może do pomidorów, czy papryki mniej, bo one same z siebie zbyt słodkie, ale już coś selerowego czy warzywne... a jeśli to coś jest w smaku głębokie, pikantne, z pieczonych warzyw z odrobiną np. tahini, to pasuje nawet bardzo, bo tak to w życiu jest, trochę goryczy podkręca wszystkie smaki. Byle nie za dużo. Byle nie zalała ta gorycz i nie zdominowała, bo wtedy rewolucja gotowa. W jelitach rzecz jasna.  Mój karobowy chleb wzbogaciłam fonio. To zboże afrykańskie. Używane jako poranna owsianka , popularne do placków, sosów, potrawek. Kupiłam jedną torebkę w czasie wakacyjnego wyjazdu. Tak na próbę. Na wyjazdach zawsze zw

Jarmuż z porzeczką w śniadaniowym koktajlu

Zielone koktajle weszły już do potocznego języka polskiego jako zielone szejki , smoothies spolszczone jako smufisy, smufasy, ... W słowniku języka polskiego tych słów jeszcze nie znajdziecie. Czyżbyśmy pili ich za mało? Może tylko nadal zbyt rzadko używamy? Może nigdy nie wejdą do słownika innego niż potocznej polszczyzny, bo mamy bardzo adekwatne polskie określenie: zielony koktajl ? A może po prostu trzeba czasu, by ewidentne anglicyzmy uznać jako zasiedziałe, zasymilowane...? To między innymi Rada Języka Polskiego gremialnie debatuje na swoich posiedzeniach weryfikując obowiązujące oficjalnie zasady, by odbijały żywy język będący w użyciu. Inaczej mówiąc to my sami tworzymy język polski. To my sami kształtujemy jego zasady, choć zupełnie nieświadomie i (chyba...?) nie celowo. Natomiast... demokratycznie 😁 Tak to już u nas (ludzi kulturalnych) jest, że rzeczy nie do przyjęcia, oburzające, czasem nawet gorszące stając się coraz bardziej popularnymi, wrastają w naszą kulturę i... st

Zupa brokułowa Gordona Ramseya i kluseczki z czarnego ryżu

Ileż to razy zostawało mi kilka łyżek ryżu na dnie garnka. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie jakaś niechęć do resztek ryżowych panuje. Generalnie rodzinka nie pała miłością do ryżu, ale żeby aż nie móc dołożyć sobie do obiadu jeszcze jednej jego łyżki... Bywa. Więc z taką resztką czarnego ryżu zostałam. Znaczy to resztka została w garnku, w piwnicznej lodówce, czekając na swoje pięć minut. Czekała cierpliwie, więc się doczekała. Dzisiaj wpadłam do domu tuż przed drugą, a druga to godzina mojego obiadu. Nie tylko według grafika, ale według wewnętrznego strażnika o powaznym imieniu glikemia również. Zerkając na czytnik widziałam wyraźnie, że czas goni a ja obiadu znów nie przygotowałam rano. Co robić, jak lubię świeże... W kuchni leżał kupiony piękny, piękniusi, piękniusieńki brokuł. Wyzywająco leżał. To go umyłam i pokroiłam. Mam nadzieję, że on nie na coś innego miał nadzieję... Gordon Ramsey, legenda świata kulinarnego i restauracyjnego. I szołmańskiego również. Facet, którego rozpiera

Chrzanowa pieczeń z młodą kapustą ku nadziei

Co ma kapusta do optymizmu? I co do nadziei??? Z chrzanem...? Na pierszy rzut mezalians pojęciowy. Może finezyjne kształty liści? Może ich postrzępione brzegi zarażają pewną lekkością? A lekkość, wiadomo, optymistyczniej nastawia. O finezji w warunkach pesymizmu i beznadziei też trudno mówić. Wystarczy bowiem wpaść w okres wzdęć i niestrawności... Po kilku godzinach człowiek się czuje jak wielki smok, smoczyca, smoczysko... Niby waga nic niepokojącego nie pokazuje, ale my się czujemy ciężcy i grubi. Wielcy wielkością mało pożądaną. O pesymizm wtedy bardzo łatwo. Ba, on jakby wraz z niestrawnością spółkę zawiązał, żeby nigdy nigdzie osobno. I wiernie umowy się trzymają. Znajomo brzmi? Mnie od jakiegoś czasu ten team męczy, choć nie mogąc się pozbyć obojga, staram się choć jednego wyprowadzić poza moje wnętrzności. Chyba liczę na to, że drugie z tęknoty za towarzyszem pójdzie w jego ślady ;-) Pomacham białą chusteczką na pożegnanie. Nawet jakąś haftowaną wysznupię z zakamarków foto props

Chleb łubinowy z makiem

Pasja chlebowo - piekarnicza trwa. Przynajmniej u mnie. Wiecie, jak to jest. Człek się dorwie do fajnej receptury, kubki smakowe podrygują w oczekiwaniu na nowości, więc kombinuje, próbuje, eksperymentuje a tyle radochy ta pasja przynosi! Druga rzecz to zakwasowe odpady ... Rosnący zakwas wymaga dokarmiania. Najlepiej w stosunku 1:1:1 zakwas działający : woda : mąka. Dokarmiam go raz lub dwa razy dziennie, zależnie od temperatury. Teraz prosta matematyka: dzień 1. mam 50 g zakwasu i dokarmiam 50 g wody i 50 g mąki, otrzymuję 150 g; dzień 2. mam 150 g zakwasu, dokarmiam 150 g wody, 150 g mąki, otrzymuję 450 g; dzień 3. mam 450 g zakwasu, dokarmiam... i otrzymuję 1350 g!!! Po co mi półtora litra zakwasu? Na wypiek 4 kilowego bochenka???? Do piekarnika może by nawet wlazł, ale kiedy byśmy go przejedli? I tak co 3 dni??????  Gołym okiem widać, że ani chybi trzeba co dwa, ostatecznie trzy dni, odrzucać pewne ilości bąbelkujacego cuda zostawiając sensowną ilość 50 g zakwasu do podhodowania.

Jagodzianki w dwóch wersjach

Jagodzianki z lukrem czy z kruszonką? A może bez dodatkowych upiększaczy? Będąc dzieckiem z jagodzianek najbardziej lubiłam... lukier. Zlizywałam skrzętnie, potem już mogłam się dzielić. Ba! Mogłam oddać nawet całą resztę. Tylko jakoś brakowało na nią chętnych... Ciekawe, dlaczego... 😂😂😂 Dzisiaj najbardziej smakuje mi sama jagodzianka. Bez lukru poproszę. I bez kruszonki. A, że bezglutenowych z dobrym składem brak, więc ruszyłam do kuchni i wykombinowałam takie na własny użytek. Rodzince smakuje również, więc może komuś jeszcze idea się przyda? Coby bardziej uniwersalne było, podzielę się też skąd akurat takie a nie inne składniki i metody. Łatwiej będzie modyfikować do własnych potrzeb. 1. Batat - ugotowany na parze zachowuje wszystkie witaminy i minerały, ma cudowną kremową konsystencję i rewelacyjnie intensywny kolor, który genialnie przydaje się przy cieście drożdżowym. Dodatkowo jego słodycz minimalizuje użycie dosładzaczy. Ma też właściwości wiążące ciasto. 2. Mąka