Przejdź do głównej zawartości

Wyśmienita sałatka śniadaniowa

Dzisiaj krótko. Zima trzyma. Ja też się trzymam. Zimą jest trudniej, więc kombinuję, jak sobie poukładać wszystkie życiowe drobiazgi, które (w mojej sytuacji) potrafią nieźle namieszać nie poskromione... Trzymam się więc tego, co najważniejsze. Czasem bowiem trzeba się zdystansować, zrobić sobie krótki netxit. Ferie zimowe, bo czemu nie? Jednak zjadłam dziś coś tak smacznego, że musiałam się podzielić. Nie mogę dla siebie trzymać. Wiecie, jak to działa... trzymasz tylko dla siebie i... znika to... dzielisz się... a to coraz fajniejsze się robi, lepsze, żyje się fajniej. Ja przynajmniej tak mam. Pomysłem na nową fryzurę dzielić się nie będę, bo na widok siebie w lustrze, napada mnie rechot ropuszy. Podaruję więc szczegóły fryzury, ale szczegóły śniadania z przyjemnością i subtelnym usmiechem spełnienia i satysfakcji podaję. Informacja dla diabetyków, insulinoopornych, tych z zespołem metabolicznym i tyc, którzy chcą powyższych uniknąć: pomysł na takie sniadanie nie jest samobójem. Glikemia po nim piękna. Sama może bym tak ochoczo nie rzuciła w talerz połową mango, z dodatkiem papai jeszcze. Jednak program ludków z Mastering Diabetes klik już wypróbowałam. Działa, więc teraz śmielej sobie z własnymi kompozycjami poczynam.


ŚNIADANIOWA SAŁATKA inspirowana Mastering Diabetes
1 porcja

½ dojrzałego mango (100 g)
bardzo gruby plaster papai (100 g)
½ małej czerwonej cebuli (25 g)
50 g świeżej rukoli
50 g kiełków soczewicy, fasolki mung lub sklepowe stir fry
2 orzechy włoskie
2 kromki razowego chleba (80 g) u mnie był mój mixowski chleb - przepis wkrótce...
spora szczypta imbiru

Soczewicę ugotować na parze (ok. 6 min).
Kromki pokroić w kostkę i podprażyć razem z pokruszonymi orzechami na lekko zloty kolor, posypać imbirem, wymieszać.
Do miski wsypać rukolę, pokrojone w kostkę mango i papaję, pokrojoną w piórka cebulę, soczewicę.
Posolić, skropić sokiem z cytryny, dodać orzechy z chlebem.
Wymieszać tuż przed jedzeniem.
Smacznego!

1 porcja to 437 kcal
10.5 g tłuszczu
74 g węglowodanów
15.5 g białka

obliczone za pomocą aplikacji vitascale


Komentarze

  1. Thank you for this article....great info!!!!
    yours is so good blog
    its information is awesome
    keep it up
    diabetes yukain

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam salatki na kazdy posilek w ciagu dnia! myslalam ze tylko ja jem salatki na sniadanie
    Pozdrawiam - https://www.wolfiepoli.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz krótki komentarz. Odpowiem na każde pytanie, choć może będę musiała w różnych źródłach poszukać rzeczowej odpowiedzi :-)

ulubione posty czytelników

Tortilla z komosy czyli ziarno w roli głównej

Ziarno w roli głównej . Kiedyś podstawa menu. W postaci placków, klusek, kasz, mamałygi w przeróznych wersjach. U nas niegdyś był to podpłomyk z żyta, gryki, potem orkiszu. No tak kieeeeedyś. Teraz wszędzie króluje pszenica. W piekarniach podpłomyki pszenne, bułki pszenne (czasem z dodatkiem żyta), pierogi pszenne (bywają ostatnio gryczane czyli z dodatkiem kilkuprocentowym gryki...), naleśniki pszenne. Ba! Tortille (klasycznie z kukurydzy) też pszenne. Lavasze pszenne. Ciabatty pszenne. Wszędzie pszenica. Zdominowała każdy talerz i każdą (prawie) potrawę. Im więcej jej spotykam, tym wiekszą mam ochotę, by pokazywać alternatywy dla pszenicy. Przecież taka wszechobecność jednego ziarna odbiera radość smakowania różnorodności. Ze zdrowotnego punktu widzenia też nieciekawie. Żaden organizm nie wytrzyma tak jednostronnej diety. Nietolerancje pokarmowe czekają u progu. Jeśli też widząc tą monotonię, macie ochotę na większą rozmaitość, polecam spróbować tortilli z komosy. Wiem, ziarno nie n

Naturalny chleb z samej komosy ryżowej

Ponad dwa lata temu  w blogosferze dostrzegłam interesujący pomysł przygotowania chleba z samej kaszy gryczanej. Brzmiało absurdalnie, ale opis + zdjęcia wyglądały przekonująco. Jednak brak wyraźnej potrzeby pieczywa bezglutenowego i umiłowanie żytniego na zakwasie spowodował spostponowanie zainteresowania. Przyznam też, że biała kasza gryczana (niepalona) nie należała do moich ulubionych... Paloną z przyrumienioną cebulką i kubkiem naturalnego jogurtu roślinnego do dziś jadam z sentymentem wspominając stare dobre czasy . Nadszedł jednak czas rozstania się z glutenem i zaczęły się eksperymenty z pieczywem bezglutenowym. Poszedł w ruch zakwas gryczany na wodzie z kiszonek (zrobiony najpierw na potrzeby działu zdrowia KADS  klik , dokładnie opisany później tutaj  klik ), zaplątał się też chlebuś na drożdżach ( klik ) aż doszedł i wspomniany z samej kaszy niepalonej ( klik ). Chyba najprzyjemniejszy w przygotowaniu i jeden ze smaczniejszych, jakie jadam. Ale jakoś nie potrafię pozostać p

Chleb z soczewicą o chrupiącej skórce beglutenowy

Nie samym chlebem człowiek żyje. .. czyli chleb też potrzebny, tak? Tak. Przynajmniej mnie. Francuzi konczą posiłki kawałkiem sera a ja kawałkiem chleba. Koniecznie ze skórką. Najlepiej samą skórką. Rodzinka nie raz się o tym przekonała, gdy zastawała w koszyczku na pieczywo dziwnie wygladającą kostkę miękiszu zupełnie pozbawioną skórki. Wybaczają, bo też i ja jestem w rodzince największym amatorem chlebowych skórek. Chleby zaczęłam piec ponad 20 lat temu i nie przestałam do dziś. Zmieniały się rodzaje używanych ziaren. Modyfikacjom poddały się techniki. Odkryłam różnorodne naczynia do wypieku. Kilka razy piekłam nawet w... doniczkach. Kupiłam specjalnie nieduże, gładkie, o kształcie umożliwiającym wygodne wysunięcie pieczywa po pieczeniu. Moimi ulubionymi zostały żeliwne garnki i stalowe, emaliowane formy odporne na temperaturę do 600 ⁰C. Ze wskazaniem jednak na garnki. W nich chleby pięknie rosną, mają chrupiącą skórkę, miękki miękisz i dłużej utrzymują świeżość. No i nie trzeba pra

Bułeczki jaglane drożdżowe żółciutkie...!

Przeczytałam ofertę piekarni bezglutenowej: jaglane bułeczki wytrawne w smaku. Wystarczyło... To można z samej mąki jaglanej bułeczki drożdżowe zrobić? Trzymają kształt??? Musiałam spróbować! Spróbowałam. Wsiąkłam. Ugotowana jestem na mięciutko tak, jak bułeczki upiekły się na żółciutko ;-) Fenomenalne... Z pozoru wyglądają topornie, ale po przekrojeniu objawia się ich niesamowity kolor i cudowna miękkość... Smak delikatny, pasujący do słodkich mazidełek, ostrych sosów (nasączają się rewelacyjnie) i wytrawnych past, pasztetów. Najlepsze są w kilka godzin po upieczeniu. Na drugi dzień nieco twardsze z zewnątrz, na trzeci...cóż, lepiej już po jednej dobie przechowywać je w lodówce. Zniknie chrupiąca chrupkość, ale pozostanie miękkość. Niemniej, robię po kilkanaście małych i wystarcza na dwa dni. Są one jak wszystkie szybkie wypieki:  szybko się przygotowuje, więc szybko trzeba zjeść ;-) Jeśli jednak coś Wam zostanie, nie martwcie się. Niedługo wrzucę przepis na najsmaczniejszy śliwkowy d

Jak obniżyć indeks glikemiczny... zdrowo...

Uwaga, dzisiaj będzie sporo do czytania. Temat niezwykle interesujący w kontekście zalewu propagowanymi dietami w stylu keto, posądzającymi węglowodany o wszystko, co najgorsze. A to przecież o IG idzie ... Mam nadzieję, że i do celu dojdzie ... my. .. Myślałam o podzieleniu tego posta na kilka części, ale chyba wygodniej będzie podać wszystko w jednym miejscu, żeby nie trzeba było później skakać po kilku postach, żeby zminimalizować ryzyko wszamania niekorzystnych zestawień kulinarnych. Jest tych informacji trochę, bo temat mi baaaardzo bliski, przetrawiony/przyswojony/sprawdzany przez ostatnie 10 lat z organicznej potrzeby własnej. Czyli jak zawsze: piszę to, co przeżyłam i sprawdziłam na sobie i bliskich :-D To startujemy: Dieta Low GI czyli o niskim indeksie glikemicznym ,   stała się popularna kilka lat temu. Ostatnio nieco mniej się o niej mówi. Hm, wśród ludzi chyba nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to również modnych diet ;-) Jednak wpływ indeksu glikemicznego spożywanych