Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Pyszna sałatka z pieczoną papryką i fasolką

Gdzieś mi się zapodział ten post i nie miałam pojęcia, że go nie wrzuciłam... A sałatka zacna, więc wrzucam pomimo nieaktualności okoliczności. Znaczy, remont nadal przerwany, ale temperatura mego nieco schudniętego ciała wróciła do tzw. normalnej. Post wrzucam w całości, bo jest tak prawdziwy, że aż samej mi fajnie powspominać. Cóż, sentymentalna jestem... ➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖ Remont w domu oznacza żywienie minimalistyczne. Oczywiście pod względem zabiegów kulinarnych i czasu im poświęconego, bo odżywczo musi być na max. Kto będzie miał siłę i ochotę na intensywną pracę (praca na pół gwizdka nie wchodzi w grę, bo moja tolerancja na remontowy rozgardiasz z każdym rokiem się kurczy jak portfele gastronomii w czasie lockdownu)??? Taaaa... intensywna robota, szybki remont... to sobie napisałam... Remont zaczął się rozbiórką rozpadającej się szafy i... póki co... to by było na tyle... Wirus wlazł do chałupy przez drogi oddechowe syna, przemaszerował do męża mego, by na końcu i mnie zasiedlić

Chleb jesienny ze śliwką i orzechami włoskimi

 Rozumiem zdziwione spojrzenia i te pytania: Że co? Że jak? Niby co? Faktycznie, publikowanie w kwietniu przepisu na chleb jesienny może wydawać się dziwaczne. Może nawet sugerować błąd algorytmu, może nawet skutek zaćmienia pocovidowego? Pragnę uspokoić wszystkich, że nic z tych rzeczy. To zupełnie świadoma, przemyślana (to nic, że niezbyt długo, ważne, że porządnie) decyzja. Zresztą płynąca prosto z serca. Z serca swojskiej fasolki do serca Pani Jesień , która ujęła mnie stylem swojego profilu. Jest tak swojski (sic!), tak ciepły, tak życzliwy, z szacunkiem dla tych wielkich i tych zupełnie malutkich. Klimat bezapelacyjnie podbił moje serducho, tak spragnione życzliwości i ciepła. Toteż, gdy tylko postanowiła się podzielić unikalnymi, autorskimi recepturami na herbatki w 100% polskie i eko, ruszyłam na zakupy już w dniu otwarcia sklepu. Daleko nie miałam, bo sklep internetowy (o, tutaj ) a internet jeszcze mam... a wtedy akurat sławny wirus postanowił obdarzyć mnie swoim towarzystwe

Cebulowe kruche ciasteczka z kminkiem

Spotkanie miało być o relacjach dla zdrowia. Pokaz kulinarny miał być z tryptofanem w roli głównej, bo jest potrzebny do produkcji serotoniny. Serotonina odpowiedzialna za dobry humor ma być niezbędna w dobrych relacjach, bo dobry nastrój bardziej przyjazny relacjom niż podły. Była też sugestia, że słodkie musi być, bo przecież miły czas w akompaniamencie słodkości najmilszy... Aż tu dzong! Okazuje się, że nie dla każdego... Są osoby, które słodkiego tak niekoniecznie. Wolą tłustsze, wytrawne, pikantne. I najlepiej, żeby ich wykonanie zmieściło się w 13 minutach... No. I tyle w temacie. A ja zamiast za głowę się łapać, że nieco wyśrubowane oczekiwania, zaczęłam ogarniać burzę pojawiających się całkiem twórczych myśli, i po kwadransie miałam plan... Wiecie, jak to się nazywa? Znaczy, w moim życiu, jak się nazywa, bo w życiu wielu innych to po prostu elastyczność, pomysłowość, czasem przebłysk geniuszu. Jednak w moim nie jest to żadne z wymienionych. U mnie to natchnienie. Serio. Nie prz

Pasta z resztek po bulionie... resztkowym

Resztek warzyw u nas dostatek, więc i bulion do celów różnorakich mam zawsze w lodówce. Stąd i resztek warzywnych po bulionie też dostatek. Głowa mogłaby rozboleć, gdybym się tym nadmiarem przejmowała... Jednak zamiast się przejmować kręcę pastę... Prościej już się nie da... chyba... Słonecznik podprażony, warzywne resztki i przyprawy... blendu blendu, mixu mixu, plum do słoika i pasta gotowa. Jest aromatyczna stosownie do użytych resztek. Doprawiam wedle aktualnej fantazji. Był chrzan, musztarda, chili. Drugim głównym składnikiem zazwyczaj jest prażony słonecznik, ale z mielonym lnem też było a nawet z chia. Poniżej przykładowy przepis dla inspiracji niezdecydowanych. Pasta została oceniona bardzo pozytywnie przez domowników i gości, więc spokojnie mogę polecać. PASTA SŁONECZNIKOWA Z RESZTKAMI PO BULIONIE 500g warzyw pozostałych po ugotowaniu bulionu 100g nasion słonecznika 2 łyżki soku z cytryny 1 łyżeczka słodkiej papryki 1½ łyżeczki wędzonej papryki (chili miałam w bulionie) 1½ łyż

Chleb z komosy i jagły na zakwasie

Czasem ni z tego, ni z owego, przypomina mi się coś sprzed... (żebym to ja pamiętała sprzed ilu lat...) powiedzmy, że sprzed jakiegoś czasu. Taki obraz nagle wpada w myśl, wkompozowując się lepiej lub gorzej w teraz . Chleb z pszenicy. Mąka, woda, sól. Koniec. 100% pszenicy. Jedna torebka na blacie. Obok miska, drewniana łyżka, solniczka i dzbanek z wodą. Aaaaa! Jeszcze słoik z zakwasem, w którym zresztą jest także tylko mąka i woda. Mąka z tej samej torebki, co na blacie stoi. Minimalizm. Wygoda. Przestrzeń. Och! Też tak chcę! Chcę prostoty. Przejrzystości. Biorę się więc za chleb. Kartka w dłoń, ołówek, zawsze notuję składniki. No, prawie zawsze. Biorę słoiczek zakwasu (obraz, który wciąż tkwi w myślach, nabiera rumieńców, zaczyna żyć... Biorę też dzbanek z wodą, sól, słoik z mąką... Którą? Tą, co w zakwasie oczywiście - z komosy. Ups! Do bezglutenowych chlebów trzeba też coś skrobiowego a komosa białka ma bogactwo ale skrobi tyci tyci. O.k. dodam zwykłą ziemniaczaną. W zasadzie to n

Pasztet z warzyw z bulionu, fasoli i orzechów włoskich

Bulion z resztek stał się natychmiast naszym (właściwie to moim) musthave tygodnia. Tylko, że wchodząc w tryb "nie wyrzucam resztek" zostawiłam również warzywa po bulionie. A i warzywne resztki przejęte duchem zero waste , odżegnywały się od zamieszkania na kompoście. Ledwie wyciągnięte z bulionu, zaczęły szeptać głosem dość wyraźnym, że pragną jednak na talerz... Godnie, jak na żywność przystało. Nie mogłam odmówić... I tak powstał pasztet z resztek po resztkach . Mogłam zupełnie spokojnie ograniczyć przyprawy do minimum, bo do bulionu użyłam bardzo konkretne w smaku składniki takie jak nogi kalafiora, nogi boczniaków, skórki imbiru, zeschnięte całe marchewki, liście z cienkimi kawałkami łodyżek selera naciowego i sporo obierków z selera korzeniowego. Ostra papryczka i kilka podgrzybków też się w nim znalazło dla zaostrzenia smaku i zdrowotności :-) Przy takich dodatkach można śmiało przerabiać warzywa na różne różności.  Pasztet sprawdza się bardzo dobrze jako ciepła piecz

Bulion niespodzianka vel z resztek

Lubicie bulion? Długo był dla mnie synonimem rosołu, bo w moim domu rodzinnym bulionem zwano kostkę rosołową... tak więc rosół w moim umyśle stopił się z bulionem w jedno. Nie pamiętam zupełnie, by mama gotowała jakieś wywary. Ja, zatopiona głównie w książkach o pięknych relacjach wśród ludzi, których istnieniea pragnęłam (czyli w świecie wyobraźni), wywar kojarzyłam jedynie z garem zawieszonym nad żywym ogniem, w którym ktoś z tajemną wiedzą tworzył mikstury o mocy wartej każdych pieniędzy. Gdy zaczęłam sama się uczyć gotować (dopiero po założeniu swojej rodziny, tak czasem bywa u ludzi zasiedziałych w świecie książek...), spotykałam się bardzo często w przepisach z zaleceniem dodania bulionu. Dodawałam więc wodę z rozmieszaną w niej przyprawą warzywną, bo wegetariańskich kostek wówczas nie znałam. Działało. Wychodziło smacznie. Tu i ówdzie wprawdzie widywałam brunatny płyn zwany bulionem, ale jego kolor skutecznie zniechęcał do traktowania go kulinarnie. Estetyka przede wszystkim...