Przejdź do głównej zawartości

Sławna amerykańska kanapka czyli vegan Sloppy Joe

Kuchnia USA. Masakra zdrowia. Fast food ociekający tłuszczem i napchany wolnymi rodnikami aż trzeszczy... Serio? To dlaczego ten naród nie wymarł a nadal istnieje? Najbardziej znane w Polsce amerykańskie jedzonko pojawiło się... w latach trzydziestych XX wieku! Owszem, zbiera już żniwo w postaci epidemii chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2 i nowotworów. Ci, którzy wprowadzili takie potrawy, uniknęli ich w większości, bo dopiero z czasem zajęły główne miejsce na amerykańskich stołach. Dopiero ich dzieci i wnuki zaprzyjaźniły się z fast foodem tak blisko, że bez hot dogów, pizzy (w wersji amerykańskiej) czy frytek ze skrzydełkami nie wyobrażają sobie życia. Dodajmy, krótkiego życia. Jeśli będą mieli szczęście i umrą zanim rozchorują się na jakieś fatalne choróbsko. Ale...
... nie tak wygląda tradycyjna amerykańska kuchnia. Najbliższe sercom seniorów nie są frytki a pieczone bataty. Nie shejki z mlekiem i cukrem a świeży sok pomarańczowy z pływającymi w nim farfoclami dumnie zwanymi cząstkami owoców. To w USA pojawił się Sloppy Joe jako kanapka z pysznym sosem, który wypływał z wielkiej buły... razowej buły... Zmieniły się składniki i sosu, i wsadu. Jedna gałąź ruszyła w stronę tłustego majonezu i smażonej wołowiny a druga... cóż, wróciła do amerykańskiej fasoli, siekanych warzyw i gęstego mixu na bazie chrzanu. To przecież dzięki potężnemu udziałowi fasoli Meksykanie (bardziej przywiązani do kulinarnej tradycji, na szczęście) cieszą się nieporównywalnie lepszym zdrowiem i długim życiem niż amatorzy wołowiny z majonezem. To fasola, zboża i warzywa były podstawą żywienia osadników europejskich, bo takie uprawy napotykali na przejmowanych terenach. Jeśli już jakieś rdzenne plemię żyło z polowań (na ich skutek też mając mięsną dietę) to było to plemię wędrowne. Czyli bardzo dużo ruchu i niewiele mięsa do jedzenia. Można o zaletach strączków poczytać tutaj. Ich antyodżywcze właściwości mają wybitnie ochronne działanie. Taka zmyłka nazewnictwa... Nie dziwi więc zupełnie fakt, że współczesna wege dieta objęła swymi czułymi ramionami pulchne nasionka wypełnione błonnikiem, minerałami i białkiem przy minimalnej zwartości tłuszczu. Moje ramiona również czule obejmują kolorowe strączki a serce tak do nich przylgnęło, że musiały znaleźć swoje miejsce w nazwie bloga. Kanapkę możemy jeść tradycyjnie w postaci potężnej buły wypełnionej sosem, potrawką ze strączków i zieleniną, albo ten sam farsz upchnąć we wnętrzu upieczonej dyni (piżmowa wciąż na straganach!) lub zastąpić bułkę grillowanymi plastrami selera. To ostatnie rowiązanie decydowanie króluje na moim talerzu. Syn wybiera wersję z... makaronem... Ach ta młodzież... 😂😂😂


WEGAŃSKI SLOPPY JOE

2 duże cebule pokrojone w kostkę (250 g)
1 główka czosnku zmiażdżona (8 ząbków tj. 30 g)
drobna soczewica np. de Puy, czarna, zielona, brązowa 250 g
1 średnia pietruszka (40 g) starta
1 większa marchewka (120 g) starta
kawałek selera (120 g) starty
15 połówek suszonych pomidorów pokrojonych w paseczki
2 gałązki selera naciowego pokrojone w plasterki
4 łyżki przecieru pomidorowego (100 g)
600 ml bulionu
2 garście świeżego szpinaku grubo pokrojonego

½ łyżeczki mielonej kozieradki
½ łyżeczki nasion kolendry
½ łyżeczki nasion gorczycy
2 łyżeczki słodkiej papryki
¼ łyżeczki ostrej papryki wędzonej
2 łyżki sosu sojowego Tamari

Kilka godzin wcześniej lub poprzedniego dnia soczewicę dokładnie opłukać, zalać wodą i odstawić do namoczenia.
Kolendrę i gorczycę podprażyć na suchej patelni, zmiażdżyć z kozieradką w moździerzu.
Do rozgrzanego woka lub sporego rondla z grubym dnem wrzucić cebulę ze zmiażdżonymi przyprawami i dusić często mieszając do zeszklenia.
Dodać warzywa, suszone pomidory i czosnek, mieszając smażyć z dodatkiem odrobiny soli przez 3 minuty.
Dolać bulion, wsypać odsączoną soczewicę, wymieszać i gotować na wolnym ogniu pod przykryciem 15 minut.
Doprawić sosem sojowym i przecierem pomidorowym, dokładnie wymieszać i dusić jeszcze 3 minuty.
Dodać liście szpinaku, wymieszać, wyłączyć ogień.
Podawać z sosem chrzanowym w bułce lub na grillowanych bądź warzywach (bakłażany, plastry selera, dynia).

Komentarze

ulubione posty czytelników

Chleb bezglutenowy z jaglanki

Mąki jaglanej nie kupuję. Wolę zmielić sama kaszę jaglaną. Wiem, co wrzucam do młynka i wiem, z czego chleb czy inne cudeńka piekę. To zresztą dotyczy wielu produktów. Jednak w przypadku kaszy jaglanej chodzi o coś więcej.  Otóż kasza jaglana, choć fenomenalnie zdrowa, ma swój ukryty feler (któż go nie ma???) - jest nim stosunkowo niewielka zawartość błonnika i związany z tym faktem dość wysoki indeks glikemiczny. Nie jestem pewna dlaczego, ale "sklepowe" mąki mają błonnika jeszcze mniej, więc ich indeks rośnie dodatkowo... Mąka zmielona zaś w domu nie jest ograbiona z żadnego składnika właściwego kaszy, stąd wyższy Ig wynika jedynie ze stopnia rozdrobnienia.. Sama jaglanka zawiera również pewną ilość tłuszczów. Zdrowych, ale... jak to tłuszcze: jełczejących w czasie przechowywania. W kaszy zmielonej jełczeją szybciej, więc producenci albo tłuszcz starają się usunąć dla przedłużenia terminu ważności, bądź... kupujemy gorzką mąkę... Namawiam więc do wykorzystania blenderów i ...

Naturalny chleb z samej komosy ryżowej

Ponad dwa lata temu  w blogosferze dostrzegłam interesujący pomysł przygotowania chleba z samej kaszy gryczanej. Brzmiało absurdalnie, ale opis + zdjęcia wyglądały przekonująco. Jednak brak wyraźnej potrzeby pieczywa bezglutenowego i umiłowanie żytniego na zakwasie spowodował spostponowanie zainteresowania. Przyznam też, że biała kasza gryczana (niepalona) nie należała do moich ulubionych... Paloną z przyrumienioną cebulką i kubkiem naturalnego jogurtu roślinnego do dziś jadam z sentymentem wspominając stare dobre czasy . Nadszedł jednak czas rozstania się z glutenem i zaczęły się eksperymenty z pieczywem bezglutenowym. Poszedł w ruch zakwas gryczany na wodzie z kiszonek (zrobiony najpierw na potrzeby działu zdrowia KADS  klik , dokładnie opisany później tutaj  klik ), zaplątał się też chlebuś na drożdżach ( klik ) aż doszedł i wspomniany z samej kaszy niepalonej ( klik ). Chyba najprzyjemniejszy w przygotowaniu i jeden ze smaczniejszych, jakie jadam. Ale jakoś nie ...

Chleb z soczewicą o chrupiącej skórce beglutenowy

Nie samym chlebem człowiek żyje. .. czyli chleb też potrzebny, tak? Tak. Przynajmniej mnie. Francuzi konczą posiłki kawałkiem sera a ja kawałkiem chleba. Koniecznie ze skórką. Najlepiej samą skórką. Rodzinka nie raz się o tym przekonała, gdy zastawała w koszyczku na pieczywo dziwnie wygladającą kostkę miękiszu zupełnie pozbawioną skórki. Wybaczają, bo też i ja jestem w rodzince największym amatorem chlebowych skórek. Chleby zaczęłam piec ponad 20 lat temu i nie przestałam do dziś. Zmieniały się rodzaje używanych ziaren. Modyfikacjom poddały się techniki. Odkryłam różnorodne naczynia do wypieku. Kilka razy piekłam nawet w... doniczkach. Kupiłam specjalnie nieduże, gładkie, o kształcie umożliwiającym wygodne wysunięcie pieczywa po pieczeniu. Moimi ulubionymi zostały żeliwne garnki i stalowe, emaliowane formy odporne na temperaturę do 600 ⁰C. Ze wskazaniem jednak na garnki. W nich chleby pięknie rosną, mają chrupiącą skórkę, miękki miękisz i dłużej utrzymują świeżość. No i nie trzeba...

Bułeczki jaglane drożdżowe żółciutkie...!

Przeczytałam ofertę piekarni bezglutenowej: jaglane bułeczki wytrawne w smaku. Wystarczyło... To można z samej mąki jaglanej bułeczki drożdżowe zrobić? Trzymają kształt??? Musiałam spróbować! Spróbowałam. Wsiąkłam. Ugotowana jestem na mięciutko tak, jak bułeczki upiekły się na żółciutko ;-) Fenomenalne... Z pozoru wyglądają topornie, ale po przekrojeniu objawia się ich niesamowity kolor i cudowna miękkość... Smak delikatny, pasujący do słodkich mazidełek, ostrych sosów (nasączają się rewelacyjnie) i wytrawnych past, pasztetów. Najlepsze są w kilka godzin po upieczeniu. Na drugi dzień nieco twardsze z zewnątrz, na trzeci...cóż, lepiej już po jednej dobie przechowywać je w lodówce. Zniknie chrupiąca chrupkość, ale pozostanie miękkość. Niemniej, robię po kilkanaście małych i wystarcza na dwa dni. Są one jak wszystkie szybkie wypieki:  szybko się przygotowuje, więc szybko trzeba zjeść ;-) Jeśli jednak coś Wam zostanie, nie martwcie się. Niedługo wrzucę przepis na najsmaczniejszy śliwko...

Naturalny bezglutenowy chleb z samej kiełkującej gryki + woda i sól... Tak odkryto zakwas... No, prawie...

Poszukiwania bezglutenowych chlebów bywają skomplikowane. Pieczenie samodzielne czasem również. Szczególnie na początku. Brak zakwasu bezglutenowego, do tego trudna do zweryfikowania właściwa konsystencja ciasta... Kilka etapów rozciągniętych w czasie... Znalazł się jednak sposób i na to. Spróbowałam, nawet kilka razy, i teraz już idzie bez pudła. Bezglutenowy chleb gryczany, bez zakwasu, bez drożdży, bez wyrabiania, ... O.K. Czas jest potrzebny, bo wszystko, co rośnie wymaga czasu a chcemy mieć chleb wyrośnięty zamiast zwartej kluchy! Trzeba więc zaplanować, kiedy chcemy jeść, zaczynamy dwa dni wcześniej i mamy chleb. Wiele wieków temu przypadkiem odkryto zakwas, gdy zostawiono ciasto "na placki" zbyt długo i wszechobecny mikroorganizmy zrobiły swoje. Zamiast placków wyrósł pierwszy chleb. Z pewnością był bardziej podpłomykiem niż bochenkiem, ale napowietrzona struktura zrobiła wrażenie takie, że zaczęto zostawienie ciasta stosować już celowo... Do dzisiaj niektórzy szanu...