Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą bez nabiału

Serek z orzechów nerkowca na probiotyku

Czasem nachodzi mnie tęsknota za smakami z dzieciństwa. Też tak macie? Człowiek dorósł, pozmieniał w życiu to i owo. Z własnego wyboru, bez przymusu, cieszy się. A jednak czasem nachodzi taka tęsknotka... pewnego dnia spłynęła jak obłoczek, wspomnienie młodzieńczej nadziei na piękną przyszłość (przecież każdy ją będzie miał mieć, czyż nie?) i tak miło by było taką kromeczkę z twarożkiem, rzodkiewką, szczypiorkiem... tak optymistycznie, wiosennie, aż poczułam zapach świeżej trawy, zobaczyłam jej soczystą zieleń, delikatne pędy ziół... i rozwielokropkowałam się... Tegoż dnia bez zbędnej zwłoki wygrzebałam resztkę nerkowców, umyłam, zalałam wodą i zaczęłam grzebać w lodówce w poszukiwaniu wody z żywych kiszonek. Były, a jakże! Ogóreczki, kapustka, kimchi, marchewka, dynia i nawet wielowarzywna sałatka. Otwierałam każdy słoik, wciskłam nos do środka w poszukiwaniu charakterystycznego uczucia zgodności zapachu z wizją potrawy i jakoś w żadnym słoiku nie zaklikało. Siadłam, pomyślałam, że na...

Dyniowy chlebek z kardamonem, cynamonem i z masełkiem gruszkowym

To musiała być siła wyższa. Ani chybi. Sobota odchodziła do historii, siegnęłam po telefon dla sprawdzenia, czy nie czekają jakieś wieści przebierające stópkami oczekując na odpowiedź... Nie, wieści tupiących nie było, ale.... mój ulubiony Master Chef - Dominika Wójciak zamieściła ogłoszenie o zwolnionym miejscu na jej warsztaty zaplanowane na dzień następny... Aż serce zaczęło mocniej bić. Od kilku lat próbuję namierzyć jakieś warsztaty, które by były w niedzielę (wiecie, z sobotą chyba najcudowniejsze wydarzenie musi odpuścić sobie konkurencję). Gdzieś, gdzie mogę dojechać w godzinę. I tylko jednodniowe, żebym mogła spać w swoim łóżeczku. I nic. Albo sobota, albo koniec świata, albo kilkudniowe wyjazdy... na koniec świata... Jak się już trafiły w tygodniu, to miejsc nie było zanim sie o nich dowiedziałam. Cóż place-hunterem to ja nie jestem... A tu taka niespodzianka! Zwiolnione miejsce! Na następny dzień! Tak się przejęłam, że natychmiast wysłałam maila zgłoszeniowego na wszystkie ...

Ciecierzycowe ciasteczka z żurawiną i kardamonem

Idealne do jesiennej herbatki, na jesienne chmurne popołudnie, do lunchboxa i na wycieczkę. Ciasteczka to najbardziej skuteczny kusiciel dla wielbicieli smukłych kształtów. Znaczy dla wielbicieli posiadania smukłych kształtów, bo w ich oglądaniu ciasteczka nic a nic nie przeszkadzają, więc i swoje kuszenie muszą na wieszaku zawiesić mogą. Nawet dodatkowo uaktrakcyjniają miłe chwile, bo też i generalnie ciasteczka się kojarzą z przyjemnym czasem, relasem, emocjonalnym flołem. A jak pięknie brzmi sam wyraz... ciasteczka ... aż kruchość czuję, aż słodycz w czasie wymawiania .. cia .. czuję!  Choć przyjmuję argument, że te odczucia to synestezja nie każdemu dostępna. Są natomiast inne zjawiska wspólna dla ogółu populacji. Co w ogóle kusi? Tylko dla tych, co chcą smukło przejść przez życie ciasteczka uruchamiają wszystkie swoje wdzięki jako narzędzia kuszenia. Wszak kusi tylko to, co obłożone magicznym słowem: Nie ... Zauważyliście, że słysząc Nie od razu uruchamia nam się dlaczego...?...

Serek fermentowany z nerkowców na wodzie z kiszonej czerwonej kapusty

Nie-nabiał z orzechów nerkowca to klasyk roślinnej kuchni. Najciekawsze smaki i najwyższe wartości odżywcze pojawiają się wraz z wprowadzeniem na kulinarny warsztat fermentacji tychże.  Zaczęłam od wykorzystania tradycyjnego żytniego rejuvelaca , potem był gryczany , i z komosy , a najsmaczniejszy serek na nim jest  tutaj . Później poszły w ruch prostsze i szybsze sposoby. Najprościej, najtaniej i najszybciej idzie z wodą z domowych niepasteryzowanych kiszonek. Działa woda z kiszonych ogórków, kapusty, dyni, selera a nawet marchewki (sprawdzałam wszystkie). Jednak kolorem powala nie-ser na wodzie z kiszonej czerwonej kapusty. Cudo... FERMENTOWANY SEREK Z NERKOWCÓW na wodzie z kiszonej czerwonej kapusty 1 szklanka orzechów nerkowca woda woda z kiszonej czerwonej kapusty sól (opcjonalnie) Nerkowce kilkakrotnie opłukać w ciepłej wodzie, zalać przegotowaną wodą, odstawić na namoczenia na minimum 4 godziny a najlepiej na 6 - 8 godz. Orzechy dokładnie ...

Ser nie-ser owsiany

Ser żółty. Ciągnący się z pizzy... wypływający spomiędzy warstw burgera... miękko łączący nitki spaghetti... A może cieniutkie plasterki delikatnie muśnięte ostrą musztardą na chrupiącym chlebie? Albo śmiało bulgoczący w serowej zupie? Która z twarzy sera najbardziej Wam odpowiada? Miałam nawałnicę soków trawiennych na widok każdej z nich. Nic dziwnego. Jadając sery dość często, w moim organizmie uruchomiony został mechanizm reakcji uzależnienia. Wprowadziłam związki chemiczne, które spowodowały, że nawet nieźle śmierdzący ser okazywał się wart całkiem znacznej ceny (dlaczego te najbardziej śmerdzące są takie drogie??? Czy cena ma przekonać, że zapach to celowy zabieg a nie efekt zepsucia?) traktowałam jak przysmak. Tak traktowałam. Ostanimi czasy przechodząc niedaleko mleczarni z różnymi odmianami serów ze zdumieniem odkryłam, że już mi NIE PACHNĄ smakowicie! Szczerze mowiąc, nawet pachną nieładnie. Odwyk zrobił swoje. Ser jednak miał dwie zalety: świetnie łączył różne smaki i tekstu...

Pitna czekolada BEZ kakao, mleka i cukru czyli skąd pitny karob???

Nie, nie zamierzam opisywać historii używania strąków karobu, później mąki z nich otrzymywanej, do przeróżnych celów. Chociaż to jest barwna historia i prawdopodobnie zaskoczyłaby Was tak, jak zaskoczyła mnie. Dość wspomnieć, że armia cesarstwa rzymskiego (w czasach jego rozkwitu, sic!) na wyprawy wojenne zabierała odpowiedni zapas karobu wraz z fasolą i zbożem jako artykuły pierwszej potrzeby. Na własny użytek zaznajomiłam się z brązowymi strąkami chcąc uniknąć kakaowej kofeiny i teobrominy, od których byłam chyba uzależniona, bo pierwsze próby odstawienia okazały się nieprzyjemnie bolesne a zdrowie jednak uplasowało się na mojej hierarchii wartości wyżej niż krótkie chwile czekoladowej przyjemności. Ukryte zaś w surowym kakao antyoksydanty postanowiłam zastąpić tabunami ich owocowych i warzywnych krewniaków. Wszędzie w świecie roślin jest ich taka obfitość, że brak kilku z kakao i herbaty to żaden brak. Tak więc rozsmakowywałam się powoli w karobie (nie była to miłość od pierwszego...

Naleśniki gryczane wegańskie

Naleśniki retro. Wydawały mi się jedynie wspomnieniem z rodzinnego domu... Wydawały się... Dzisiaj gryka szturmem podbija wegańskie kuchnie :-) Jest przykładem, jak zadziwiająco szybko w dobie blogów ( ;-)) rozprzestrzeniają się przepisy stając się klasyką! Jeszcze dwa lata temu rzadko robiłam naleśniki, bo elastyczne, smaczne wegańskie skomplikowane były jak zegarek... chiński...? Ze składem co najmniej dziwacznym ;-)  A dzisiaj na każdym blogu musi się znaleźć przepis na prośćiutkie (jak liczydło...? ;-)) i smaczniutkie naleśniki z gryki. Trudno ustalić autora, bo po wielkim BUM! pojawiły się jak grzyby po deszczu i rozsiadły w każdej wegańskiej kuchni. Bezglutenowcy szczęśliwi, bo dostali w  odziane w kuchenne rękawice  ręce piękne narzędzie równouprawnienia społeczno-kulinarnego a zdrowi (przynajmniej jeśli chodzi o jelitka) ciekawą alternatywę smakową. bo smakiem różnią się zdecydowanie od pszennych. Nie ma co udawać ;-) Biorąc jednak pod uwagę, że pszenica wkra...