Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak prowadzę zakwas bezglutenowy

Domowy chleb na zakwasie robi furorę. Coraz wiecej osób piecze, dzieli się zaczątkiem, doświadczeniami i... swoimi dziełami. W formie zdjęć częściej, bo jednak kwarantannowe zasady nie słabną i możliwości spotykania się nikną nam w oczach. Co gorsz zaczynamy się do nich przyzwyczajać tak, że nawet mając możliwość spotkania "na żywo" wybieramy jednak inne opcje... Ale obojetnie jak bardzo przywykliśmy czy też nie przywykliśmy, w dziedzinie chleba bezglutenowego stan jest stabilny. Znaczy upiec dobry chleb zazwyczaj trzeba samemu. Jak zrobić to na zakwasie pisałam wielokrotnie. Ostatni wpis poświęciłam wyprodukowaniu swojego zakwasu od zera a dzisiejszy poświęcam sposobom podtrzymywania dobrej formy zakwasu już wyprodukowanego. Mam troszkę orientacji, bo na zakwasie piekę od kilkunastu lat. Bezglutenowo od kilku lat i właściwie chyba nigdy zakwasu nie zepsułam. Zdarzało mi się zapomnieć odłożyć matkę, albo wyjechać na dłużej, więc przed wyjazdem zużyć całość, by po powrocie zac...

Jak zrobić zakwas bezglutenowy od zera i chleb z orzechami włoskimi i śliwką na młodym zakwasie

Zakwas dla domowych piekarzy, to rzecz cenna. W dobie pandemii falującej (odpuszcza /atakuje /odpuszcza... aaaa nie odpuszcza...) możemy natknąć się na zamknięte sklepy z dnia na dzień i zostać bez przysłowiowej kromki chleba. Wtedy każdy chleb jest w cenie, i każdy powitamy z radością. Pandemia ma jednak to do siebie, że wyjątkowo ważne się staje, by jeść zdrowo a nie niezdrowo. Wszyscy zaś wiemy, że wypieki na zakwasie są zdrowsze(smak w gratisie, boogaty aromat, głęboki smak można uzyskać bowiem tylko w procesie długiej fermentacji, zazwyczaj najlepiej w chłodzie). Wówczas witaminy i składniki mineralne są znacznie łatwiej dostępne dla organizmu konsumenta a sam wypiek dłużej zachowuje świeżość. Co równie ważne lepiej smakuje nawet sam z siebie bez dodatków (a dostęp do dodatków nakromkowych bywa też utrudniony...). Przyznaję, że sama często sięgam na koniec posiłku chociaż po kawałek chleba. W wersji francuskiej bywa w tym momencie serwowany ser a ja sięgam po domowy chleb na zakw...

Dyniowa pasta z imbirem i ciecierzycą

Wiem, że sezon na dynię hokkaido powoli mija. A to najlepsza dynia do tej pasty. Jest zwarta, kremowa, słodkawa, ale nie nachalnie, delikatnie. Kardamon dodaje egzotycznych nut, czosnek swojskiego kopa immunologicznego i... towarzyskiego...? Nieee... ilość jest tak niewielka, że właściwie nie jest on tak oczywisty w końcowym efekcie. Z imbirem całość smakuje najlepiej na świecie. Przynajmniej ja taką pastę naprawdę, naprawdę lubię. Nie tylko do chleba. Lubię wymieszać ją z ciepłą kaszą i zjeść w towarzystwie świeżych warzyw. Albo na pieczonym batacie. Albo też i na... bakłażanie...  Szczerze mówiąc, to akurat dynię H. lubię w każdej odsłonie... I imbir też... Może dlatego też i pasta smakuje mi tak wybornie...? Filozofii na dzisiaj koniec, bo za oknem ponuro i wolę sobie z ciepłą herbatką (imbirową, co za niespodzianka...) zatopić się w fotel i cieszyć ciepłym kątem w cichym domku... No, dobra, wielokropków normę wyrobiłam na następny miesiąc, więc konkretnie zaczynam... (jeeee... ...

Chleb karobowy z fonio na zakwasie

Bywają takie chleby, które je się jak deser. Nie, żeby takie słodkie, ale jakoś smakują tak... deserowo. Wtedy zupełnie nie pasują do wytrawnych past czy dodatków. Wołają o dżem, miodek, masełko orzechowe z plastrami mango,... Chleb karobowy na zakwasie właśnie tak sobie pomrukuje. Nie, nie woła a pomrukuje właśnie, bo pasuje nawet do części zupełnie wytrawnych dodatków. Może do pomidorów, czy papryki mniej, bo one same z siebie zbyt słodkie, ale już coś selerowego czy warzywne... a jeśli to coś jest w smaku głębokie, pikantne, z pieczonych warzyw z odrobiną np. tahini, to pasuje nawet bardzo, bo tak to w życiu jest, trochę goryczy podkręca wszystkie smaki. Byle nie za dużo. Byle nie zalała ta gorycz i nie zdominowała, bo wtedy rewolucja gotowa. W jelitach rzecz jasna.  Mój karobowy chleb wzbogaciłam fonio. To zboże afrykańskie. Używane jako poranna owsianka , popularne do placków, sosów, potrawek. Kupiłam jedną torebkę w czasie wakacyjnego wyjazdu. Tak na próbę. Na wyjazdach zawsz...

Chleb codzienny ze słonecznikiem

W szafkach mam zapas często uzywanych ziaren. Tak, ziaren, bo praktycznie nie kupuję już zmielonej mąki. Lubię mielić makę na świeżo. Mąka ma wtedy najwięcej wartości odżywczych i jest... ciepła. Młynek do zboża mam żarnowy, więc siła tarcia powoduje rozgrzewanie się żaren a tym samym i mąki. Zakwas wtedy ma łatwiejszą pracę do wykonania, bo temperatura sprzyja. Mogłoby to być niekorzystne, gdyby temperatura w kuchni była niska (myślę, że znaczenie mogłaby mieć poniżej 16⁰C, zgaduję; tak na czuja; na oko; na dotyk; na... n-ty zmysł...), ale w naszych domowych warunkach temperatura w okoliucach 19⁰C jest plusem. Mam więc zawsze w zapasie grykę białą niepaloną, brązowy ryż, kaszę jaglaną i dość często też komosę. Wybieram ekologiczne, bo sposoby uzdatniania ziaren do sprzedaży/przeróbki powoli stają się coraz bardziej niebezpieczne. Nie rozumiem, dlaczego tak szybko i tak wiele osób odrywa się od rzeczywistości i zaczyna żyć w wymyślonym świecie, gdzie popularność jakiejś technologii ( r...

Jarmuż z porzeczką w śniadaniowym koktajlu

Zielone koktajle weszły już do potocznego języka polskiego jako zielone szejki , smoothies spolszczone jako smufisy, smufasy, ... W słowniku języka polskiego tych słów jeszcze nie znajdziecie. Czyżbyśmy pili ich za mało? Może tylko nadal zbyt rzadko używamy? Może nigdy nie wejdą do słownika innego niż potocznej polszczyzny, bo mamy bardzo adekwatne polskie określenie: zielony koktajl ? A może po prostu trzeba czasu, by ewidentne anglicyzmy uznać jako zasiedziałe, zasymilowane...? To między innymi Rada Języka Polskiego gremialnie debatuje na swoich posiedzeniach weryfikując obowiązujące oficjalnie zasady, by odbijały żywy język będący w użyciu. Inaczej mówiąc to my sami tworzymy język polski. To my sami kształtujemy jego zasady, choć zupełnie nieświadomie i (chyba...?) nie celowo. Natomiast... demokratycznie 😁 Tak to już u nas (ludzi kulturalnych) jest, że rzeczy nie do przyjęcia, oburzające, czasem nawet gorszące stając się coraz bardziej popularnymi, wrastają w naszą kulturę i... st...

Zupa brokułowa Gordona Ramseya i kluseczki z czarnego ryżu

Ileż to razy zostawało mi kilka łyżek ryżu na dnie garnka. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie jakaś niechęć do resztek ryżowych panuje. Generalnie rodzinka nie pała miłością do ryżu, ale żeby aż nie móc dołożyć sobie do obiadu jeszcze jednej jego łyżki... Bywa. Więc z taką resztką czarnego ryżu zostałam. Znaczy to resztka została w garnku, w piwnicznej lodówce, czekając na swoje pięć minut. Czekała cierpliwie, więc się doczekała. Dzisiaj wpadłam do domu tuż przed drugą, a druga to godzina mojego obiadu. Nie tylko według grafika, ale według wewnętrznego strażnika o powaznym imieniu glikemia również. Zerkając na czytnik widziałam wyraźnie, że czas goni a ja obiadu znów nie przygotowałam rano. Co robić, jak lubię świeże... W kuchni leżał kupiony piękny, piękniusi, piękniusieńki brokuł. Wyzywająco leżał. To go umyłam i pokroiłam. Mam nadzieję, że on nie na coś innego miał nadzieję... Gordon Ramsey, legenda świata kulinarnego i restauracyjnego. I szołmańskiego również. Facet, którego rozpiera...