Przejdź do głównej zawartości

Koktajl kokosowy z mango

Pierwszy raz spotkałam mango lassi... w książce "Podróże kulinarne z Jarkiem Kretem". Wyglądało tak zachęcająco, że pojechałam 20 km specjalnie po jogurt sojowy (nie, żeby przepis o soję wołał... zwyczajnie nie jem nabiału...). Niezła siła motywacji, prawda?
Zrobiłam według przepisu, z kardamonem. Wpadłam po uszy. Nie robiło na mnie wrażenia, że mango nasila objawy alergii; że trzeba w rękawiczkach obierać (nawet tak robię!); że uzależnia... no... chyba uzależnia ;-) Nie przeraża nawet wysoki indeks glikemiczny, jak na owoc... Od czasu do czasu, gdy widzę miękkie, pachnące mango muszę kupić i coś z nim wykombinować (ten indeks jednak wprowadza trochę realizmu w moje impulsy kulinarne, więc pojawia się tylko od czasu do czasu...). Czasem zapalnikiem jest jednak inny produkt. Tym razem chciałam na spotkaniu klubu zdrowia pokazać przygotowanie mleka roślinnego w ramach tematu "Deser". Miało być słodko, ale i ciekawie, więc mleko kokosowe wpisywało się świetnie. Tym bardziej, że sklepowe wersje aż huczą od "cudownych dodatków" vel są upiornie drogie. Trzeba było tylko dosłodzić bez cukru. Daktyle odpadały, bo już były w innym daniu i kolor nieco modyfikują z białego na ...bury...?
Padło na mango. Przecież słodkie niemożebnie, egzotyczne tak jak i kokos. Razem świetnie smakują. Kardamon aż piszczał z tęsknoty za miksem z mango!
To nie dokładnie znane z książki Jarosława Kreta mango lassi, ale... orzeźwiający, słodki, aromatyczny, kremowy:


KOKTAJL KOKOSOWY Z MANGO
1 litr

½ sporego mango koniecznie dojrzałego, słodkiego
2 strączki kardamonu
sok z połowy cytryny
szczypta soli
½ szklanki ekologicznych wiórków kokosowych
2 szklanki wody

Z wiórek i wody zrobić mleko kokosowe (przepis tutaj) lub użyć pół litra kupnego.

Ze strączków kardamonu wyjąć nasionka i zmiażdżyć w moździerzu (można zmielić w młynku).
Uzyskane/kupione mleko kokosowe zmiksować z mango, sokiem z cytryny i kardamonem.
Smacznego!



Jak wybrać dojrzałe mango? To pytanie kiedyś nurtowało moich bliskich, którzy walory tego owocu docenili znacznie wcześniej niż ja. Powinno pachnieć... jak mango. Pod naciskiem palca delikatnie się uginać. Osobiście raczej delikatnie sprawdzam, czy w ogóle poddaje się naciskowi, żeby nie robić niepotrzebnych wgnieceń, jeśli mango okaże się mięciutkie i baaaardzo dojrzałe. Najbardziej lubię mocno wybarwione na czerwono-pomarańczowo. Czasem trafia się De Lux, co znaczy, że przyjechało do nas już dojrzałe i wtedy trzeba bardzo uważać, bo bywa nadgniwające... Ciemne plamy wokół pestki sygnalizują rozpoczęte przykre procesy rozkładu. Taki owoc, niestety, nie nadaje się do jedzenia. Według fachowców, jeśli w owocu/warzywie rozpoczęły się procesy gnilne, nie nadaje się do jedzenia. Z tego powodu również zaleca się NIE ZOSTAWIAĆ ugotowanych potraw w temperaturze pokojowej a jedynie w lodówce. Już po kilku godzinach ulubiona zupa zaczyna stanowić wygodne mieszkanko dla grzybów i pleśni (mokro, ciepło, przyjemnie) i zjedzenie jej może oznaczać przesiedlenia tych panoszących się stworków do naszego przewodu pokarmowego. Przygotowujmy więc tyle jedzenia, ile mamy zamiar zjeść. Zapasy ewentualne od razu do lodówki a zimą można na balkon... To moja ulubiona cecha zimy - baaaardzo duża lodówka zewnętrzna ;-)

Komentarze

ulubione posty czytelników

Jak obniżyć indeks glikemiczny... zdrowo...

Uwaga, dzisiaj będzie sporo do czytania. Temat niezwykle interesujący w kontekście zalewu propagowanymi dietami w stylu keto, posądzającymi węglowodany o wszystko, co najgorsze. A to przecież o IG idzie ... Mam nadzieję, że i do celu dojdzie ... my. .. Myślałam o podzieleniu tego posta na kilka części, ale chyba wygodniej będzie podać wszystko w jednym miejscu, żeby nie trzeba było później skakać po kilku postach, żeby zminimalizować ryzyko wszamania niekorzystnych zestawień kulinarnych. Jest tych informacji trochę, bo temat mi baaaardzo bliski, przetrawiony/przyswojony/sprawdzany przez ostatnie 10 lat z organicznej potrzeby własnej. Czyli jak zawsze: piszę to, co przeżyłam i sprawdziłam na sobie i bliskich :-D To startujemy: Dieta Low GI czyli o niskim indeksie glikemicznym ,   stała się popularna kilka lat temu. Ostatnio nieco mniej się o niej mówi. Hm, wśród ludzi chyba nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to również modnych diet ;-) Jednak wpływ indeksu glikemicznego spożywanych

Naturalny chleb z samej komosy ryżowej

Ponad dwa lata temu  w blogosferze dostrzegłam interesujący pomysł przygotowania chleba z samej kaszy gryczanej. Brzmiało absurdalnie, ale opis + zdjęcia wyglądały przekonująco. Jednak brak wyraźnej potrzeby pieczywa bezglutenowego i umiłowanie żytniego na zakwasie spowodował spostponowanie zainteresowania. Przyznam też, że biała kasza gryczana (niepalona) nie należała do moich ulubionych... Paloną z przyrumienioną cebulką i kubkiem naturalnego jogurtu roślinnego do dziś jadam z sentymentem wspominając stare dobre czasy . Nadszedł jednak czas rozstania się z glutenem i zaczęły się eksperymenty z pieczywem bezglutenowym. Poszedł w ruch zakwas gryczany na wodzie z kiszonek (zrobiony najpierw na potrzeby działu zdrowia KADS  klik , dokładnie opisany później tutaj  klik ), zaplątał się też chlebuś na drożdżach ( klik ) aż doszedł i wspomniany z samej kaszy niepalonej ( klik ). Chyba najprzyjemniejszy w przygotowaniu i jeden ze smaczniejszych, jakie jadam. Ale jakoś nie potrafię pozostać p

Ulubione śniadanie i o toksyczności siemienia lnianego słów kilka

Dobre śniadanie to podstawa. Moje musi być zdrowe, kolorowe i... smaczne. Rankiem z przyjemnością wstaję, gdy czeka na mnie ulubiona nocna owsianka. Mam swoje ulubione kompozycje smakowe, ale lubię tez nowości. Korzystam z nietypowych owoców, nasion, płatków, żeby urozmaicić codzienne menu. Lubię też poznawać nowości. Jednak nie całkiem jak leci... Wybieram sobie uważnie, z namaszczeniem. Lubię celebrować swoje odkrycia i z pełną "kolumbowską" świadomością rozsmakowywać się, odszukiwać znajome i zupełnie nowe akcenty. Przyjemność jedzenia w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie sposób oprzeć się uczuciu cudownej wdzięczności za takie bogactwo. Tej śnieżnej wiosny spotkałam się z tamarillo. Egzotyczny owoc bardziej przypominający pomidora niż śliwkę, choć z zewnątrz wygląda jak śliwka właśnie. Rok temu już go próbowałam. Na kromce chleba. Jednak tym wyglądał, jakby chciał zanurkować w ... owsiance. Przystałam na ten kaprys, owoc kupiłam (przy okazji walcząc zawzięcie z kasjerką o

Niezwykłe zastosowanie kiszonych buraczków - pasta w bajkowym odcieniu różu

Zabawa w kolory zdrowia trwa :-D Tym razem na dodatek w stylu gospodarskim. Niedawno odkryłam na nowo kiszonki i wytrwale kiszę wszystko, co popadnie. Padło też i na buraki. Barszczyk do picia, z buraków zrobiłam pyszny barszcz ukraiński ale zostało co nieco... Wczoraj namoczyłam też słonecznik na pastę, ale buraki zostały, ziarenka słonecznika pięknie napęczniały, aż prosiły się o bliższy związek. Takiego smaku chyba niewiele osób miało okazję spróbować. Piękna wrzosowa pasta z razowym chlebkiem z gara, mniaaaam! W dodatku reguluje funkcjonowanie jelitek i tym sposobem wzmacnia oporność. Nie traci nic (surowe przecież) z walorów antynowotworowych buraków. Dla diabetyków ważna informacja: niski indeks glikemiczny kiszonych buraków wynika z samej istoty kiszenia. Bakterie kwasu mlekowego wykorzystują cukier, by się mnożyć. Dlatego kiszonki są dla diabetyków bezpieczne. 1 szklanka namoczonego słonecznika 1 czubata szklanka pokrojonych w kosteczkę mocno ukiszonych buraków (je

Bułeczki jaglane drożdżowe żółciutkie...!

Przeczytałam ofertę piekarni bezglutenowej: jaglane bułeczki wytrawne w smaku. Wystarczyło... To można z samej mąki jaglanej bułeczki drożdżowe zrobić? Trzymają kształt??? Musiałam spróbować! Spróbowałam. Wsiąkłam. Ugotowana jestem na mięciutko tak, jak bułeczki upiekły się na żółciutko ;-) Fenomenalne... Z pozoru wyglądają topornie, ale po przekrojeniu objawia się ich niesamowity kolor i cudowna miękkość... Smak delikatny, pasujący do słodkich mazidełek, ostrych sosów (nasączają się rewelacyjnie) i wytrawnych past, pasztetów. Najlepsze są w kilka godzin po upieczeniu. Na drugi dzień nieco twardsze z zewnątrz, na trzeci...cóż, lepiej już po jednej dobie przechowywać je w lodówce. Zniknie chrupiąca chrupkość, ale pozostanie miękkość. Niemniej, robię po kilkanaście małych i wystarcza na dwa dni. Są one jak wszystkie szybkie wypieki:  szybko się przygotowuje, więc szybko trzeba zjeść ;-) Jeśli jednak coś Wam zostanie, nie martwcie się. Niedługo wrzucę przepis na najsmaczniejszy śliwkowy d