Przejdź do głównej zawartości

Tradycyjny barszczyk czerwony kiszony

Moda na kiszenie trwa. Nic dziwnego, nasze jelitka wołają gromkim głosem o zmiłowanie. Jeśli ktoś głos ten usłyszy, to zapragnie ulżyć tym dziarskim cienkim i bardzo długim przyjaciołom. W końcu jesteśmy z nimi zżyci - razem od ...zawsze...? I na zawsze? ;-)
Nic lepiej nie reguluje ich funkcjonowania jak prawdziwe, domowe kiszonki. Było o kiszonej brukselce , o żurku , kiszonej czerwonej kapuście a dla tych, którzy chcieliby spróbować pasty z kiszonych buraków tylko im ukiszonych buraczków brakuje albo mają smaka na przyzwoity barszcz ukraiński powywnętrzam się na temat kiszenia czerwonego barszczu :-)

Ma ogrom prozdrowotnych składników. Antocyjany, kwas foliowy, łatwo dostępne składniki mineralne w obfitości, dodatkowo witamina C i probiotyki znacznie skuteczniejsze niż reklamowane jogurty! Czy zrobienie dobrego barszczu jest trudne? Nie. Czy zawsze się udaje? ...Nie... Dlaczego? Bo w kiszeniu chodzi o współpracę. Z naturą. Z nią bardzo trudno negocjować warunki ;-) Dość apodyktyczna jest, więc albo się podporządkuję jej prawom, albo nici (to znaczy: pleśń...) z kiszonki...
Przede wszystkim warzywa do kiszonki MUSZĄ muszą, absolutnie muszą być zdrowe. Żadnych ustępstw na rzecz oszczędności. Kiepska jakość oznacza (nie, nie kiepską kiszonkę) niepowodzenie i słoik w koszu. Gdy już wybierzemy piękne, jędrne, zdrowe egzemplarze, przygotowujemy naczynie do kiszenia. Starym sposobem był gliniany garniec. Może i dzisiaj spełnić tą funkcję. Ja jednak wybieram szklany słój, bo bez problemu mogę go wyparzyć, zakrętkę wygotować i całość mieć doskonale czystą. Jeśli zdecydujemy się na gar, musimy go solidnie wyparzyć i do kiszenia, wzorem naszych zaradnych przodkiń, użyć nieco więcej soli. 


Jako przyprawy stosuję tradycyjnie: ziele angielskie, pieprz czarny ziarnisty, gorczycę, listek laurowy i czosnek.

Aby mieć zupełną pewność, że całość kiszonki zdominują bakterie kwasu mlekowego i przerobią ziemiste warzywo z wodą w pyszny barszczyk z delikatnie słodko- kwaśnymi czerwonymi plastrami, dodaje do kiszonki solidną łychę zakwasu żytniego chlebowego. Zazwyczaj mam go w sporym nadmiarze (chętnie się podzielę, jeśli ktoś zechce się pofatygować w okolice śląskie ;-)). Sprawdza się też kilka łyżek wody z kiszonych innych warzyw.

Przejdźmy do konkretów:



KISZONY CZERWONY BARSZCZ

5 zdrowych jędrnych buraków
2 ząbki czosnku
6 ziaren pieprzu czarnego
5 kulek ziela angielskiego
15 ziarenek gorczycy żółtej
1 listek laurowy
opcjonalnie kawałek korzenia chrzanu
1 łyżka soli na 1 litr zalewy
1 solidna łyżka zakwasu chlebowego żytniego
1 łyżka prawdziwego miodu (tradycyjnie),
ale sprawdza się surowy syrop z agawy

Słój i zakrętkę wyparzam bardzo porządnie. Buraki szoruję pod bieżącą wodą, cienko obieram i kroję na plasterki o grubości 2 -3 mm przy pomocy bardzo ostrego noża. Jeśli robię więcej barszczyku używam szatkownicy. Cały dzień spędzony na krojeniu, nie jest tym, co Beatki lubią najbardziej ;-)
Czosnek obieram z wierzchnich łusek i przekrawam na pół.
Do słoja wrzucam przyprawy, układam dość ściśle plasterki buraka zostawiając od brzegu słoja min. 5 cm przestrzeni..
Na wierzch kładę wyszorowany i wygotowany (min. 10 minut) kamień rzeczny 
(NIE WAPIENNY!).
W garnku zagotowuję wodę na zalewę. Dodaję sól w ilości 1 łyżka stołowa na litr wody.
Dokładnie rozpuszczam mieszając i wrzącą zalewam buraki.
Przykrywam. 
Gdy przestygnie mieszam zakwas z kilkoma łyżkami przegotowanej wody i agawą, wlewam do słoja. Zakręcam i odstawiam w miejsce o temperaturze ok. 18 - 22 stopnie C. 
Po 3 - 5 dniach barszcz powinien być gotowy.
Jeżeli jednak pojawi się choćby ślad pleśni - WYRZUCAMY CAŁOŚĆ.

Przy zachowaniu czystości i świeżym aktywnym zakwasie, nie powinno być problemu. Jak dotąd ta metoda u mnie działa bez pudła...


Zakwaszony barszcz wstawiamy do lodówki. Możemy zlać barszczyk do wyparzonej butelki a buraki wykorzystać jeszcze raz do ukiszenia barszczu. 



Po drugim razie będą już mocniej kwaśne i pasta w bajkowym kolorze różu będzie miała smak idealny :-)


Smacznego dnia i zdrowych przyjaciół także przy okazji świątecznej!



Komentarze

ulubione posty czytelników

Niezwykłe zastosowanie kiszonych buraczków - pasta w bajkowym odcieniu różu

Zabawa w kolory zdrowia trwa :-D Tym razem na dodatek w stylu gospodarskim. Niedawno odkryłam na nowo kiszonki i wytrwale kiszę wszystko, co popadnie. Padło też i na buraki. Barszczyk do picia, z buraków zrobiłam pyszny barszcz ukraiński ale zostało co nieco... Wczoraj namoczyłam też słonecznik na pastę, ale buraki zostały, ziarenka słonecznika pięknie napęczniały, aż prosiły się o bliższy związek. Takiego smaku chyba niewiele osób miało okazję spróbować. Piękna wrzosowa pasta z razowym chlebkiem z gara, mniaaaam! W dodatku reguluje funkcjonowanie jelitek i tym sposobem wzmacnia oporność. Nie traci nic (surowe przecież) z walorów antynowotworowych buraków. Dla diabetyków ważna informacja: niski indeks glikemiczny kiszonych buraków wynika z samej istoty kiszenia. Bakterie kwasu mlekowego wykorzystują cukier, by się mnożyć. Dlatego kiszonki są dla diabetyków bezpieczne. 1 szklanka namoczonego słonecznika 1 czubata szklanka pokrojonych w kosteczkę mocno ukiszonych buraków (je

Jak obniżyć indeks glikemiczny... zdrowo...

Uwaga, dzisiaj będzie sporo do czytania. Temat niezwykle interesujący w kontekście zalewu propagowanymi dietami w stylu keto, posądzającymi węglowodany o wszystko, co najgorsze. A to przecież o IG idzie ... Mam nadzieję, że i do celu dojdzie ... my. .. Myślałam o podzieleniu tego posta na kilka części, ale chyba wygodniej będzie podać wszystko w jednym miejscu, żeby nie trzeba było później skakać po kilku postach, żeby zminimalizować ryzyko wszamania niekorzystnych zestawień kulinarnych. Jest tych informacji trochę, bo temat mi baaaardzo bliski, przetrawiony/przyswojony/sprawdzany przez ostatnie 10 lat z organicznej potrzeby własnej. Czyli jak zawsze: piszę to, co przeżyłam i sprawdziłam na sobie i bliskich :-D To startujemy: Dieta Low GI czyli o niskim indeksie glikemicznym ,   stała się popularna kilka lat temu. Ostatnio nieco mniej się o niej mówi. Hm, wśród ludzi chyba nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to również modnych diet ;-) Jednak wpływ indeksu glikemicznego spożywanych

Bułeczki jaglane drożdżowe żółciutkie...!

Przeczytałam ofertę piekarni bezglutenowej: jaglane bułeczki wytrawne w smaku. Wystarczyło... To można z samej mąki jaglanej bułeczki drożdżowe zrobić? Trzymają kształt??? Musiałam spróbować! Spróbowałam. Wsiąkłam. Ugotowana jestem na mięciutko tak, jak bułeczki upiekły się na żółciutko ;-) Fenomenalne... Z pozoru wyglądają topornie, ale po przekrojeniu objawia się ich niesamowity kolor i cudowna miękkość... Smak delikatny, pasujący do słodkich mazidełek, ostrych sosów (nasączają się rewelacyjnie) i wytrawnych past, pasztetów. Najlepsze są w kilka godzin po upieczeniu. Na drugi dzień nieco twardsze z zewnątrz, na trzeci...cóż, lepiej już po jednej dobie przechowywać je w lodówce. Zniknie chrupiąca chrupkość, ale pozostanie miękkość. Niemniej, robię po kilkanaście małych i wystarcza na dwa dni. Są one jak wszystkie szybkie wypieki:  szybko się przygotowuje, więc szybko trzeba zjeść ;-) Jeśli jednak coś Wam zostanie, nie martwcie się. Niedługo wrzucę przepis na najsmaczniejszy śliwkowy d

Jak upiec chleb bezglutenowy plus bułki gryczanki- z własnych wpadek i przypadków

W internecie aż kipi od warsztatów pieczenia chleba na zakwasie, glutenowych i bezglutenowych. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdego stać na uczestnictwo i dostęp do publikowanych materiałów. Alergie pokarmowe są i tak drogie w obsłudze. Przynajmniej na początku. Chciałabym więc pomóc choćby w kwestii chleba właśnie. Można bowiem w domu upiec bardzo smaczny chleb bezglutenowy na bazie różnych rodzajów mąki. Moją ulubioną jest gryczana. Szybko i łatwo fementuje. Ciasto pięknie rośnie a po upieczeniu chleb jest mięciutki i wilgotny. Jeśli oczywiście zastosujemy kilka haczyków . Coby się ideału owymi haczykami uczepić, a nie wieszać na nich...  cokolwiek... Dla Was więc przygotowałam zestawienie podpowiedzi z mojej praktyki, jak zadbać o ciasto i proces pieczenia, by uzyskać ten efekt. 1. Drożdże,  zakwas czy ferment? Drożdże - dają suchszy chleb, szczególnie bezglutenowy. Często się kruszący, szybko wysychający. Piekarze dodają więc do takich wypieków tłuszcz. Często zwier

Kiszona fasolka szparagowa

Fasolkę szparagową jadłam nawet na surowo. Młodziutka była, z mojego "chowu", a ja zdecydowana jadać surowe... Bywam czasem mocno zmotywowana ;-) Fasolka rewelacyjna nie była, ale zjeść się dało i nawet żadnej niestrawności nie dostałam. Zresztą przepis znalazłam w całkiem wiarygodnej dietetycznie publikacji i nie byłabym sobą, gdybym chociaż nie spróbowała... Na próbie się skończyło... :-) Eksperymenty kiszonkowe skierowały mnie znów w stronę tego pysznego (po ugotowaniu ;-)) warzywa i tak pojawił się pierwszy słoik kiszonej fasolki szparagowej. Wszyscy zgodnie oceniliśmy eksperyment jako udany i tak powstały kolejne słoiki z nową kiszonką jako"zapasy piwniczne" (nie mam spiżarni, mam piwnicę ;-)) Ponieważ fasolki nie obgotowywałam, wybierałam młodziutką i bezwłóknistą. Używam słojów litrowych (przynajmniej), bo do mniejszych strączki się nie mieszczą pionowo... KISZONA FASOLKA SZPARAGOWA  młoda żółta fasolka szparagowa (około 60 dkg na słój 1 l) czo