Przejdź do głównej zawartości

Szybki drożdżowy chleb gryczano-lniano-teffowy

Najzdrowszy jest chleb na zakwasie. To już żadna tajemnica. Coraz więcej osób hoduje swój własny, dokarmia, dopieszcza... dba, jak o rzecz nadzwyczaj cenną. Bo taką też jest. Zakwas pozwala namnażać się naturalnym szczepom drożdży (dzikim) w sposób umożliwiający powstawanie witamin i enzymów w ilościach zadowalających najbardziej wybrednych żywieniowców. Bywa jednak, że czasu brak na czekanie aż natura swoje zrobi w swoim tempie (czy to my tak przyspieszyliśmy czy natura zwolniła...???) albo zakwas (pomimo starań albo z ich braku, w końcu tylko ludźmi jesteśmy ;-)) padnie albo zapomnimy odłożyć nieco zakwasu na raz następny... Wtedy pozostają drożdże. Nie jest to wyjście idealne. Witamin mniej, enzymy okrojone, nieco trudniej strawny, bo szybki proces rośnięcia uniemożliwia rozkład fitynianów. W teff jest ich jednak nie tak dużo a wartości odżywcze ta trawa ma nadal imponujące, więc bez specjalnych wyrzutów sumienia przygotowuję z tej mąki drożdżowy chlebek jako urozmaicenie w tzw. niedoczasie :-)
Jest elastyczny wewnątrz, mięciutki i czuć len, co dla mnie jest wielkim plusem. Ponadto ma piękny głęboki, ciemny kolor, który kojarzy mi się ze Skandynawskimi chlebami żytnimi a jest bezglutenowy :-D


CHLEB GRYCZANY Z MĄKĄ TEFF
keksówka 23 x 10 cm

200 g mąki gryczanej
100 g mąki teff
300 ml lekko ciepłej wody
1 łyżeczka soli
10 g drożdży świeżych
25 g mielonego siemienia lnianego (może być odtłuszczony)

Drożdże w misce mieszać z solą, aż się rozpuszczą.
 Dodać kilka łyżek  wody, wsypać 4 łyżki mąki gryczanej, wymieszać i odstawić do spienienia.
Do miski wsypać resztę składników, wlać spieniony zaczyn i resztę wody. Całość mieszać łyżką lub silikonową szpatułą kilka minut czyli aż zgęstnieje.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować odrobiną oleju kokosowego.
Ciasto przełożyć do foremki, przykryć czystą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę.
Piekarnik rozgrzać do 180⁰C, wnętrze spryskać kilkakrotnie wodą, wstawić foremkę z chlebem i piec 50 minut.
Kwadrans przed końcem pieczenia wnętrze piekarnika ponownie spryskać wodą.
Upieczony chleb wyjąć do wystudzenia na kratkę.
Smacznego!


Jeśli macie zakwas, ale uśpiony w lodówce, można dodać 2 - 3 łyżki razem z 4 łyżkami mąki na samym początku. Drożdże spowodują szybkie uruchomienie zakwasu i chleb będzie bardziej wilgotny i elastyczny.
Robię tak, gdy potrzebuję chleba "na już" a zapomniałam dzień wcześniej dokarmić zakwas z lodówki... Czasem przypominam sobie o nim dopiero leżąc w ciepłym łóżeczku późnym wieczorem i nie mam najmniejszej ochoty wygrzebywać się spod już rozgrzanej kołdry. Ponadto ryzyko, że zbliżający się pierwszy sen pierzchnie wystraszonymi moimi gołymi łydkami jest wtedy zbyt duże ;-) 

Komentarze

  1. Czy mąkę gryczaną do smaku której wciąż nie mogę się przyzwyczaić (choć kaszę gryczaną bardzo lubię) można zastąpić np.orkiszową? Czy jakaś inna będzie lepsza?
    ps.
    trafiłam na tego bloga przypadkiem, ale już widzę, że zostanę wierną fanką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, można zastąpić orkiszową pełnoziarnistą. Dobrze się powinna sprawdzić :-) Robię dania bezglutenowe a z takich mąk najlepsza do drożdży jest gryczana właśnie. Mnie też było trudno się przyzwyczaić do gryczanych chlebów i lody przełamała gryczana pizza :-D
      Bardzo się cieszę, że trafiłaś jakoś w progi mojego bloga. Będzie mi bardzo miło Cię gościć częściej! Serdecznie pozdrawiam i daj znać, jak smakował chleb z mąką orkiszową, dobrze?

      Usuń
  2. A jeśli ma się aktywny zakwas? Ile dodać?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz krótki komentarz. Odpowiem na każde pytanie, choć może będę musiała w różnych źródłach poszukać rzeczowej odpowiedzi :-)

ulubione posty czytelników

Jak obniżyć indeks glikemiczny... zdrowo...

Uwaga, dzisiaj będzie sporo do czytania. Temat niezwykle interesujący w kontekście zalewu propagowanymi dietami w stylu keto, posądzającymi węglowodany o wszystko, co najgorsze. A to przecież o IG idzie ... Mam nadzieję, że i do celu dojdzie ... my. .. Myślałam o podzieleniu tego posta na kilka części, ale chyba wygodniej będzie podać wszystko w jednym miejscu, żeby nie trzeba było później skakać po kilku postach, żeby zminimalizować ryzyko wszamania niekorzystnych zestawień kulinarnych. Jest tych informacji trochę, bo temat mi baaaardzo bliski, przetrawiony/przyswojony/sprawdzany przez ostatnie 10 lat z organicznej potrzeby własnej. Czyli jak zawsze: piszę to, co przeżyłam i sprawdziłam na sobie i bliskich :-D To startujemy: Dieta Low GI czyli o niskim indeksie glikemicznym ,   stała się popularna kilka lat temu. Ostatnio nieco mniej się o niej mówi. Hm, wśród ludzi chyba nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to również modnych diet ;-) Jednak wpływ indeksu glikemicznego spożywanych

Niezwykłe zastosowanie kiszonych buraczków - pasta w bajkowym odcieniu różu

Zabawa w kolory zdrowia trwa :-D Tym razem na dodatek w stylu gospodarskim. Niedawno odkryłam na nowo kiszonki i wytrwale kiszę wszystko, co popadnie. Padło też i na buraki. Barszczyk do picia, z buraków zrobiłam pyszny barszcz ukraiński ale zostało co nieco... Wczoraj namoczyłam też słonecznik na pastę, ale buraki zostały, ziarenka słonecznika pięknie napęczniały, aż prosiły się o bliższy związek. Takiego smaku chyba niewiele osób miało okazję spróbować. Piękna wrzosowa pasta z razowym chlebkiem z gara, mniaaaam! W dodatku reguluje funkcjonowanie jelitek i tym sposobem wzmacnia oporność. Nie traci nic (surowe przecież) z walorów antynowotworowych buraków. Dla diabetyków ważna informacja: niski indeks glikemiczny kiszonych buraków wynika z samej istoty kiszenia. Bakterie kwasu mlekowego wykorzystują cukier, by się mnożyć. Dlatego kiszonki są dla diabetyków bezpieczne. 1 szklanka namoczonego słonecznika 1 czubata szklanka pokrojonych w kosteczkę mocno ukiszonych buraków (je

Bułeczki jaglane drożdżowe żółciutkie...!

Przeczytałam ofertę piekarni bezglutenowej: jaglane bułeczki wytrawne w smaku. Wystarczyło... To można z samej mąki jaglanej bułeczki drożdżowe zrobić? Trzymają kształt??? Musiałam spróbować! Spróbowałam. Wsiąkłam. Ugotowana jestem na mięciutko tak, jak bułeczki upiekły się na żółciutko ;-) Fenomenalne... Z pozoru wyglądają topornie, ale po przekrojeniu objawia się ich niesamowity kolor i cudowna miękkość... Smak delikatny, pasujący do słodkich mazidełek, ostrych sosów (nasączają się rewelacyjnie) i wytrawnych past, pasztetów. Najlepsze są w kilka godzin po upieczeniu. Na drugi dzień nieco twardsze z zewnątrz, na trzeci...cóż, lepiej już po jednej dobie przechowywać je w lodówce. Zniknie chrupiąca chrupkość, ale pozostanie miękkość. Niemniej, robię po kilkanaście małych i wystarcza na dwa dni. Są one jak wszystkie szybkie wypieki:  szybko się przygotowuje, więc szybko trzeba zjeść ;-) Jeśli jednak coś Wam zostanie, nie martwcie się. Niedługo wrzucę przepis na najsmaczniejszy śliwkowy d

Naturalny chleb z samej komosy ryżowej

Ponad dwa lata temu  w blogosferze dostrzegłam interesujący pomysł przygotowania chleba z samej kaszy gryczanej. Brzmiało absurdalnie, ale opis + zdjęcia wyglądały przekonująco. Jednak brak wyraźnej potrzeby pieczywa bezglutenowego i umiłowanie żytniego na zakwasie spowodował spostponowanie zainteresowania. Przyznam też, że biała kasza gryczana (niepalona) nie należała do moich ulubionych... Paloną z przyrumienioną cebulką i kubkiem naturalnego jogurtu roślinnego do dziś jadam z sentymentem wspominając stare dobre czasy . Nadszedł jednak czas rozstania się z glutenem i zaczęły się eksperymenty z pieczywem bezglutenowym. Poszedł w ruch zakwas gryczany na wodzie z kiszonek (zrobiony najpierw na potrzeby działu zdrowia KADS  klik , dokładnie opisany później tutaj  klik ), zaplątał się też chlebuś na drożdżach ( klik ) aż doszedł i wspomniany z samej kaszy niepalonej ( klik ). Chyba najprzyjemniejszy w przygotowaniu i jeden ze smaczniejszych, jakie jadam. Ale jakoś nie potrafię pozostać p

Ulubione śniadanie i o toksyczności siemienia lnianego słów kilka

Dobre śniadanie to podstawa. Moje musi być zdrowe, kolorowe i... smaczne. Rankiem z przyjemnością wstaję, gdy czeka na mnie ulubiona nocna owsianka. Mam swoje ulubione kompozycje smakowe, ale lubię tez nowości. Korzystam z nietypowych owoców, nasion, płatków, żeby urozmaicić codzienne menu. Lubię też poznawać nowości. Jednak nie całkiem jak leci... Wybieram sobie uważnie, z namaszczeniem. Lubię celebrować swoje odkrycia i z pełną "kolumbowską" świadomością rozsmakowywać się, odszukiwać znajome i zupełnie nowe akcenty. Przyjemność jedzenia w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie sposób oprzeć się uczuciu cudownej wdzięczności za takie bogactwo. Tej śnieżnej wiosny spotkałam się z tamarillo. Egzotyczny owoc bardziej przypominający pomidora niż śliwkę, choć z zewnątrz wygląda jak śliwka właśnie. Rok temu już go próbowałam. Na kromce chleba. Jednak tym wyglądał, jakby chciał zanurkować w ... owsiance. Przystałam na ten kaprys, owoc kupiłam (przy okazji walcząc zawzięcie z kasjerką o